Wróciłam

Kiedy zaczynałam pisać bloga miałam sporo planów, wiele nadziei, jeszcze więcej zapału i gdy wróciłam do początków okazało się, że produkowałam sporo wpisów. Większość z nich była o sobie i bardziej ten blog mógł być pamiętnikiem niż komukolwiek służącym czymkolwiek…Dziś o wiele mądrzejsza, z dużo większą dozą pokory wracam nie obiecując sobie nic. Stawiam realnejsze cele. Ci z Was, którzy czytali mnie wcześniej wiedzą, że aktywna pozostawałam na blogu Kreatornia Zmian i to się nie zmienia. Podczas tych kilku miesięcy napisałam wiele tesktów, z których jestem bardzo zadowolona, które wymagały wiele pracy, a które teraz są w dużej mierze najchętniej czytanymi. Wykonałam sporo pracy nad sobą, zmieniło się moje życie, zaliczyłam wiele upadków, wzlotów, a teraz znów z upadku próbuję się podnieść. Ot tak zwyczajnie, po ludzku. Bez lukru. Takie jest życie.

Czegoś jednak brakowało

Brakowało kawałka własnej podłogi. Tu na LD zawsze mogłam napisać bardziej z serducha, czasem mniej poprawnie, swoim nieco zagmatwanym stylem pisania, przez wiele osób uważanych za znacznie lepszy niż ten, który reprezentuję na Kreatorni Zmian. Kto co lubi 🙂 Ja lubię jedno i drugie, ale nie umiem zadowolić się jednym. Więc jestem znów. Jak marnotrawny syn powracam. I na ten początek pokazuję Wam to MOJE KIEDYŚ, z początku tego bloga i MOJE DZIŚ, kiedy powracam. Czy jestem już najlepszą laską w okolicy? Nie. Czy nadal walczę? Tak. To nie jest ani początek, to nie jest koniec, to wciąż jest środek albo jakiś punkt między startem a metą. Choć coraz częściej towarzyszy mi myśl, że meta nie istnieje. No chyba, że na zawsze utracę swój oddech. W najbliższym czasie nie zamierzam jednak więc…achoj przygodo 🙂 Kamila is back 🙂

porównanie bok2

 

Reklamy

O łapaniu 10 srok za ogon

baner

Jestem naiwna. Bardzo. Mam taką cechę czy może bardziej przeświadczenie, że mogę robić 10 rzeczy na raz i wszystkie dam radę w 100%, że „będzie Pani zadowolona”. Życie nieustannie udowadnia mi, że powinnam się popukać w czoło i wreszcie coś wybrać, z czegoś zrezygnować lub na chwilę odpuścić. Tym razem posłuchałam. Poziom frustracji, poczucia winy i stresu osiągnął zenit. Przyszedł czas wybrania priorytetów.

Praca na etacie, pisanie magisterki i obrona jej (tak nadal to nade mną wisi!), gotowanie, sprzątanie, wszystkie inne obowiązki domowe, zdrowe jedzenie, ćwiczenia i dbanie o zdrowie, prowadzenie dwóch blogów, rozwój osobisty i życie towarzyskie oraz prywatne, a do tego kilka innych współprac, owocnych propozycji – to moje sroki. Może jest ich nawet więcej niż 10? Nieważne. Kilka na chwilę obecną uśpiłam. Nie chcę ich zabijać. Wolę poczekać aż nadejdą dla nich lepsze czasy. Niestety sroka Lifestyle Dietetyczki czyli blog musiała zostać uśpiona. Jest mi przykro, szkoda mi, że tak jest, ale wiem, że tak należy postąpić. Zastanówcie się czy może któraś sroka w Waszym życiu też nie potrzebuje snu?

Co jest dobre w uśpieniu srok? To, że zostają inne, ale jest ich mniej i można się nimi lepiej opiekować. Poczuj się trochę jak rodzic. Sroki to Twoje dzieci. Jak masz 10 sztuk to trochę trudno poświęcić wystarczająco dużo uwagi każdej. Jak jest ich 5 to okazuje się to znacznie łatwiejsze. Ba, wykonalne!

Mam nadzieję, że jak już wybudzę Lifestyle Dietetyczki to ktoś będzie tu jeszcze zaglądał. Tymczasem optymistycznie kończąc…Kreatornia Zmian będzie działać, będzie się rozszerzać, będzie serwowała niespodzianki 🙂 Tam mnie  znajdziecie częściej niż tu. Zaglądajcie do nas często. Jeśli chcecie śledzić co u mnie to po prostu obserwujcie fejsbuka i mój instagram. Ahoj!

http://www.kreatorniazmian.pl

Gruby dietetyk

Jest 11.26. Zaczynam pisać. To nota dziennikowa idąca w świat. Nota z perspektywy za dużej masy ciała, wielkiego brzucha, obwisłych ramion i walki o to co dla wielu osób jest codziennością, normalnością i zupełnie nie przywiązują do tego żadnej wagi. Grubas jednak jest przeczulony na swoim punkcie. Na punkcie swojego wyglądu. Jak się waży za dużo i wygląda też na za dużo to wszystko może być problemem właściwie. Na przykład taki mój spadek formy, zmęczenie, gonienie życia i próby chwycenia go za rogi. I już problem gotowy.Mam spadek wszystkich liczników. Niezadowolenie z siebie bierze górę.

Wiesz jak to jest nie czuć się atrakcyjnym dla siebie? A skoro dla siebie to i dla innych? Wiesz co to znaczy, że wchodzisz do sklepu i nie ma Twojego rozmiaru? Albo jest, ale wyglądasz w tym jak wieloryb? Nie należę do największych osób, a kupno chociażby stanika w rozsądnej cenie jest wyczynem chyba nie do zrealizowania. Biorę do przymierzalni rzecz w której wydaje mi się będę wyglądała całkiem ok. Przymierzam i jest jedna wielka DUPA! Nei wyglądam nawet ciut ok. Czy patrzysz na swoją twarz i myślisz sobie, że jest za duża, za pełna? Marzysz o pociągłej i smukłych policzkach? A latem trudno Ci bez bólu serca patrzeć na chodzące w krótkich spodenkach dziewczyny?

Jeśli tak to należymy do tej samej drużyny i pchamy ten sam wózek. Niczym się nie różni Pani Dietetyk, która się odchudza od Pani Kowalskiej, która robi to samo. Problemy i ograniczenia są te same. Różnimy się ich nasileniem. Jedni są przewrażliwieni na punkcie pewnych aspektów bardziej niż inni.

Dziś jest dzień kiedy Pani Dietetyk zjadła Milky Way’a. Wypiła 2 kawy posłodzone mimo, że już właściwie nie słodzę. Zjadła 4 parówki ( i co z tego, że mają 94% mięsa z szynki) i nie ćwiczyła.

I tylko cichutki głosik próbuje mnie wyrwać z tego niezadowolenia i dołka…Głosik mówiący „Błogosławieństwem jest Twoja choroba, nadwaga i walka. Skuteczniej pomożesz i lepiej zrozumiesz innym”.

I Moi Drodzy…tego powinnam się trzymać, prawda?

Muzyczne zasłuchania #6 MOTYWATORY

Było ciężko tematycznie w ostatnim czasie. Dziś luzuję.W klimatach rapu. To dźwięki, które mnie motywują. Mogę być naiwna, ale warto wyznaczyć sobie cel czyli udanie się na KSIĘŻYC. A jak się nie uda tam to chociaż DOTKNĘ GWIAZD. NIEMOŻLIWE JEST TYLKO TO CO SAM ZA TAKIE UZNASZ. 🙂

Fort Minor – Remember the name

Flint – Nie miałem nic feat. Zeus

Sokół – Pieniądze nie śmierdzą

Czytaj dalej

I w koło Macieju

Kolejna wizyta u nowego lekarza. Kolejne 3 stówki pękły. Kolejny raz diagnostyka i kolejny raz wszystko się zobaczy. Dziś dowiedziałam się, że jest 12 typów zespołu policystycznych jajników + z niemiecka Pan Profesor powiedział, że wygląd mam androgenny: włosy, skóra, budowa ciała itd itp. No ale trzeba zrobić niestety badania. Muszę dodawać, że prywatnie? Sporo badań. Zastanawiam się ile stówek pęknie?

unnamed3

Nie brać mam nic czyli w sumie spoko, bo od miesiąca znów sama wszystko odstawiłam i broń Boże nie można używać Laktacytu lub Lactacytu (nie wiem jak się pisze, bo nie używam). To tak na marginesie mi rzekł Pan Doktor, bo „Wysusza, szkodzi i zamiast przywracać florę bakteryjną, zaburza ją”. O! Tyle nowości. A nie! Zapomniałam dodać, że dziś okulistka stwierdziła zakażenie bakteryjne w oczach mych. Po dwóch tygodniach chodzeniami z nim wreszcie wiadomo o co chodzi. Jabyście mieli permanentnie czerwone oczy, ciągle zmęczone, ból w nich i nasilone ropienie to można podejrzewać bakteryjki. Latem lubią hulać.

A tak w ogóle to chcą mi ręce opaść. Tak bardzo chcą mi opaść. Do samej ziemi. I chętnie bym im pozwoliła. Bo te policystyczne są jakie są, a ja mam się z nimi raczej słabo biorąc pod uwagę, że straciłam pół włosów. No, ale niech mi ktoś powie co mi to da, że pozwolę im opaść?

Więc przyszłam do domu. Zjadłam pomidory z mozarellą, do tego łyżkę masła orzechowego 95% i za jakieś 30 minut będę ćwiczyć i będę pracować na lepsze jutro. Taki mam plan. Choć mi się nie chce.

Poniżej dla osób o silnych nerwach kilka fotencji wypadających Kamilowych włosów.

unnamed