W chorobie sobie o żywności też myślę

HarinaTrigoEspiga

Leżę sobie wymemłana. Chora. Z dokuczliwym bólem brzucha, rzutami wymiotów w tle i biegunką. Swoją drogą jaki piękny wstęp. Na pewno Was zachęciłam by czytać dalej. 🙂 Spokojnie to już koniec informacji tego typu.

Leżę i sobie myślę znów o tym co mówi świat, co trąbią nam głośno, coraz głośniej media. Co wszędzie przeczytacie, wszędzie usłyszycie, a że większość osób nie oddziela ziarna od plew to nieuchronnie wierzycie w to co na świeczniku.

A na świeczniku mamy dylematy żywieniowe, mądrości z księżyca wzięte, magiczne rozwiązania, tableteczki, pigułeczki, pastyleczki, plastereczki, cateringi, proszeczki, cukiereczki i czego dusza zapragnie. Mamy też żywność taką zwyczajną. Czytaj dalej

Reklamy

Duma z obżarstwa

20121218-warby-atl-0435-700x300Iście świątecznie dziś. I żywieniowo, a jakże. Czasy takie nastały, że czymś godnym pochwalenia się stało się przejedzenie. Nazywanie rzeczy po imieniu to moje hobby, a więc powiedzmy to sobie głośno: ludzie chwalą się swoim OBŻARSTWEM. Tym, że nie mogą się ruszyć z kanapy, że ich brzuchy bolą, że skurcze mają, że niedobrze im. Tak ciężko się biedakom funkcjonuje. Współczuć im? Pocieszyć? A może po prostu należałoby poinformować, że słabe to, żałosne? Że dzieciom rodzice wzorzec zły przekazują, że te małe latorośle chłoną to i jak się w przyszłości nie ockną to będą robić to samo?

Czytaj dalej

Co oznacza zdrowe odżywianie?

 

Poruszam dziś temat nieco drażliwy. Definicje bowiem zdrowego żywienia ma każdy swoją. Tym bardziej, że wiele opinii jest kształtowanych za pomocą radio, prasy, telewizji czy znajomych. Coraz większa świadomość ludzi odnośnie żywienia powoduje powstawanie wielu sprzeczności, niedomówień i generalnie czasem generuje konflikty. Nagle wiele osób stało się ekspertami z zakresu prawidłowego żywienia i niezależnie od tego czy mają o tym pojęcie czy nie, starają się pewne swoje teorie wmówić innym. O sile plotek zasłyszanych od koleżanek na temat żywienia nie muszę chyba wspominać, bo właśnie tak najczęściej rodzą się mity żywieniowe.


 

Kolejnym problemem jest fakt, że tak jak w wielu środowiskach naukowych, w środowisku medyczno-dietetycznym tak to nazwijmy, mnóstwo jest zwolenników i przeciwników pewnych diet, sposobów żywienia, składników pokarmowych, które powinny być obecne w diecie w ilości X a może Y itd. Tak samo jest z określonymi produktami obecnymi w jadłospisie.  Dlatego dzisiaj przedstawię Wam czym wg mnie jest zdrowe żywienie. 

Chciałabym też uczulić, że mimo iż moje wpisy na tym blogu będą osobistymi często, pojawiać się będą również wpisy ściśle dietetyczne, bardziej naukowe, przedstawiające stan wiedzy na chwilę obecną dotyczący jakiegoś tematu. Muszę również dodać, aby mieć czyste sumienie, że moje zdanie wynika również z pewnej filozofii i opinii w wielu kwestiach. Dlatego ostateczna opinia będzie wynikiem nie tylko stanu wiedzy, ale także mojego do niej podejścia. Co również będzie miało na nią wpływ? M.in.  doświadczenie nabyte w drodze praktyk w różnych placówkach szpitalnych dla dorosłych i dzieci, DPS, sanepidzie, poradniach żywieniowych itd, osobistych zainteresowań problemami jakie napotykają różni ludzie oraz z moich własnych przemyśleń i doświadczeń na sobie. Jestem w 100% przekonana, że niewielu jest dietetyków, którzy zrozumieją pacjenta, który jest głodny prawie non stop, a głód generowany jest insulinoopornością i wysokim stężeniem leptyny. Wszystko bowiem co wiedzą dietetycy nie doświadczający takich dolegliwości to fakt, że trzeba stosować dietę o niskim IG (indeksie glikemicznym). Powiedzą: jedz ryż brązowy zamiast białęgo, makaron razowy zamiast zwykłego itd. A ja Wam powiem, że to wszystko o dupę potłuc! Na mnie to nie działa. Zaburzona gospodarka węglowodanowa i leptyna mówią takim zaleceniom: sorry, ale to nie funkcjonuje tak jak myślisz. Stąd pokuszę się o stwierdzenie, że w mojej słabości, nadwadze, ba! otyłości za jakiś czas będzie największa siła. Tzn. za jakiś czas już to pokonam, ale doświadczenia zostaną 🙂

Do sedna, bo się rozpisałam 🙂

 
Moja definicja (odnosi się dla osób zdrowych, dorosłych u których nie stwierdzono żadnej przewlekłej choroby):
 
Zdrowe żywienie to dostarczanie do organizmu takiej ilości energii (kcal) jakiej potrzebuje zgodnie ze swoim stanem zdrowia, wiekiem, płcią oraz poziomem aktywności fizycznej. Jest to także dostarczenie wraz z tą energią wszystkich niezbędnych składników odżywczych, budulcowych w celu zapewnienia organizmowi prawidłowego funkcjonowania (zgodnie z aktualnymi wytycznymi instytucji ustalających takie zapotrzebowanie). Pozwala ono na możliwie maksymalnie długie przeciwdziałanie niedoborom żywieniowym pozwalając na zachowanie zdrowia oraz na ograniczenie ryzyka wielu chorób, w tym chorób cywilizacyjnych.
Sprawa jest nieco trudniejsza jednak jeśli chodzi o szczegółowe wyjaśnienie istoty zdrowego sposobu żywienia. Bo o ile łatwiej jest mówić i definiować pojęcie „zdrowsze żywienie” lub powiedzenie wielu osób „starać się odżywiać zdrowiej” o tyle trudniej jest uchwycić czym jest ono w całości. Dlatego do tej definicji należałoby dodać wiele podpunktów i jeśli one właśnie będą realizowane to dopiero można będzie powiedzieć, że ktoś odżywia się zdrowo.
 
Ta ogólna definicja, która dla mnie stanowi klucz do wszystkiego, może budzić pewne kontrowersje, ale gdy pomyślimy o niej to szybko zdamy sobie sprawę z tego, że tak naprawdę by pokryć nasze zapotrzebowanie energetyczne i odżywcze na wszystkie składniki, nie da się spożywać fast foodów, napojów gazowanych lub innych słodkich, napojów energetycznych, dużych ilości słodyczy, opychać tłustymi potrawami itd. itp.
 
Powyższa definicja jest jak wspomniałam definicją moją, ogólną i należy stworzyć do niej pewne szczegółowe podpunkty o czym na pewno będę pisała na tym blogu.


Tymczasem uciekam zostawiając Was z pytaniem co dla Was oznacza zdrowe odżywianie? Z czego rezygnujecie? Na co sobie pozwalacie i jaka jest Wasza filozofia z tym związana?

Miłej niedzieli 🙂

I bonus! Energetyczny kawałek, który się do mnie przyczepił i nie odczepia 🙂