Pierwszy tydzień bez mięsa – jadłospis, przepisy i odczucia

THE PARTY2

Zgodnie z wyzwaniem na luty nie jem mięsa oraz produktów mięsnych. Minął tydzień na takiej wege diecie i dzisiaj dzielę się z Wami moim jadłospisem, odczuciami oraz przepisami na kilka posiłków.

ODCZUCIA

Właściwie nie czuję żadnej różnicy. Może momentami czuję się głodna, brakuje mi białka zwierzęcego w postaci mięsa, ale to nie jest jakieś piekące i niewygodne odczucie. Cała reszta bez zmian. Nie zaobserwowałam ani uczucia lekkości ani ciężkości. Za wcześnie na jakieś rewolucyjne zmiany według mnie.

Czytaj dalej

Instagram – sposób na dziennik żywieniowy?

instagram-11-700x393Wybiegłam kawalątek myślami. Gabinet dietetyka. Wchodzi klientka. Siada na wygodnym fotelu. Proponuję jej wodę. Zgadza się. Rozmawiamy. Robię mały dietetyczny coaching aż przechodzimy do jej dziennika żywieniowego. Dostaję plik kartek, na których wypełnione są pola w tabelce. Poszczególne posiłki, pory ich spożycia, sytość, miejsce spożycia, nastrój itd. A potem pytam „Jak Pani nazwała swój dziennik na instagramie?” I sprawdzam ten dziennik papierowy z tym dziennikiem z instagrama. Czy taka usługa by się przyjęła? Usługa kontroli na istagramowym dzienniku? Dietetyk komentowałby posiłki spożywane przez klientów? Ich wielkość, różnorodność? Doradzał co zmienić?

Jak wspomniałam. Wybiegłam myślami, ale czy takich internetowych dzienników nie jest tak naprawdę masę na instagramie? Co jest złego w tym by fotografować swoje posiłki i wrzucać w świat? A nóż kogoś zainspirujemy?

Jeśli należysz do osób, które zaczynają się odchudzać lub po prostu chcą dbać o linię, a jednocześnie mają problem z samokontrolą spróbuj fotografować wszystko co jesz każdego dnia. Nawet nie musisz nikomu i nigdzie tego udostępniać choć świat na pewno by się Tobą zainteresował. Fotografuj i szukaj punktów współnych, cech charakterystycznych. Z pewnością zauważysz po kilku tygodniach pewne prawidłowości: za dużo soków owocowych, za mało wody, za duże porcje, za mało owoców i warzyw, za często jedzone słodycze, pity alkohol itd.

Taki dziennik nie będzie remedium na każdy problem. Nie odzwierciedla przecież np. tego z czego zrobiony jest sos do makaronu czy ryżu, ale da ogólny pogląd. Ma to sens? Spóbujcie. A może powinnam posłużyć jako przykład i też wrzucać na instagrama WSZYSTKO CO JEM? Co myślicie? Chcielibyście to zobaczyć? A potem na blogu pojawiały by się przepisy lub jadłospisy z wyliczoną wartością odżywczą?

Najszybsze śniadanie świata + wskrzeszam ten blog

Będzie krótko. Najkrócej. Nic sobie nie obiecując, nie obiecując Wam, próbuję po raz kolejny wskrzesić ten blog. Brakuje mi pisania tutaj. Ot tak, po prostu. 13 minut po północy stwierdziłam, że w sumie nic nie szkodzi się zalogować i to zrobić.

I dodając coś dietetycznego-lifestylowego. Przed chwilą zrobiłam najszybsze śniadanie świata. Tak! Śniadanie.

Co potrzebujemy? Jogurt naturalny, płatki owsiane (lub inne według uznania) i suszoną żurawinę (niesłodzoną). Płatki (u mnie 4 łyżki) zalewam jogurtem, wsypuję2 łyżki żurawiny. Przykryłam folią kubek i zostawiam na noc poza lodówką. Po kilku godzinach płatki będą miękkie. Ja wstanę, wszamię je, odczekam aż się ułoży to śniadanko i zacznę ćwiczyć. Taki plan. Zgodny z wyzwaniem z Kreatorni Zmian. 

 

W chorobie sobie o żywności też myślę

HarinaTrigoEspiga

Leżę sobie wymemłana. Chora. Z dokuczliwym bólem brzucha, rzutami wymiotów w tle i biegunką. Swoją drogą jaki piękny wstęp. Na pewno Was zachęciłam by czytać dalej. 🙂 Spokojnie to już koniec informacji tego typu.

Leżę i sobie myślę znów o tym co mówi świat, co trąbią nam głośno, coraz głośniej media. Co wszędzie przeczytacie, wszędzie usłyszycie, a że większość osób nie oddziela ziarna od plew to nieuchronnie wierzycie w to co na świeczniku.

A na świeczniku mamy dylematy żywieniowe, mądrości z księżyca wzięte, magiczne rozwiązania, tableteczki, pigułeczki, pastyleczki, plastereczki, cateringi, proszeczki, cukiereczki i czego dusza zapragnie. Mamy też żywność taką zwyczajną. Czytaj dalej

Duma z obżarstwa

20121218-warby-atl-0435-700x300Iście świątecznie dziś. I żywieniowo, a jakże. Czasy takie nastały, że czymś godnym pochwalenia się stało się przejedzenie. Nazywanie rzeczy po imieniu to moje hobby, a więc powiedzmy to sobie głośno: ludzie chwalą się swoim OBŻARSTWEM. Tym, że nie mogą się ruszyć z kanapy, że ich brzuchy bolą, że skurcze mają, że niedobrze im. Tak ciężko się biedakom funkcjonuje. Współczuć im? Pocieszyć? A może po prostu należałoby poinformować, że słabe to, żałosne? Że dzieciom rodzice wzorzec zły przekazują, że te małe latorośle chłoną to i jak się w przyszłości nie ockną to będą robić to samo?

Czytaj dalej