Kreatornia zmian

Moi Drodzy, mój LD (lifestyledietetyczki) zaniedbywałam. Do tej pory zaniedbuję. Kajam się, wstydzę, trochę katuję, że może niewystarczająco się staram, ale….Wciąż pracuję nad sobą, nad organizacją mojego życia by więcej czasu móc poświęcać w przyszłości na bloga, na rozwój w wielu obszarach mojego życia, na realizacje swoim planów, pomysłów. Kiedyś wspominałam, że uparty ze mnie człowiek i dopnę swego. Marzenia są po to by je realizować. Raz już podążałam drogą jakiegoś marzenia, życie zweryfikowało nieco moje plany. Odwróciło się o 180 stopni, ale niczego nie żałuję.

Gdy los zamyka przed nami drzwi Pan Bóg otwiera okno. Jedno z moich małych marzeń właśnie się zmaterializowało. Pomysł pojawił się około 2 lat temu, a od jakiegoś czasu wymagał poświęcenia większej uwagi. I tym sposobem wraz z dwoma koleżankami dietetyczkami stworzyłyśmy miejsce, które nazwałyśmy Kreatornią Zmian. O zmianach będzie. O podążaniu ku lepszemu. O tym w co mocno wierzymy czyli o zmianie nawyków. W wielu sferach życia. O naszych walkach, o tym co testujemy by eliminować złe nawyki. O tym co robić by kształtować nowe, dobre. Na naszych przykładach i doświadczeniach pisać będziemy. Zapraszam Was gorąco. Tam będzie się na pewno działo coś. Właściwie codziennie 🙂

I tak na koniec mój alternatywny ulubieniec na polskiej scenie muzycznej. Pan po prawie co to wybrał pasję do muzyki. Idzie pod prąd. I ja chcę. I ja będę!

Rozpocząć, nie dokończyć, zostawić, nic nie osiągnąć

Do perfekcji doprowadziłam spicjumbo.com_IMG_0409woje umiejętności rozpoczynania i nie kończenia: postów, książek, kosmetyków, artykułów, gazet, słuchania płyt, rozmów niektórych, postanowień i wymieniać mogłabym jeszcze długo, długo. Znacie to? Patrząc dzisiaj na listę wpisów, które mam zaczęte na blogu jestem wstrząśnięta, żeby nie powiedzieć zażenowana sama sobą. Szkiców mam 40! O zgrozo, kiedy ja to wszystko dokończę i właściwie czemu nie kończyłam wcześniej? Rozpoczęłam czytanie 6 książek. Większość leży od ponad miesiąca nie ruszona. Kolejne zadania przybywają na liście rzeczy do zrobienia, coś skubnęłam, coś poruszyłam, reszta leży odłogiem.

W tej chwili siedzę otoczona m.in. materiałami do magisterki (tak już 1,5 roku się nie obroniłam i mimo, że to żadna porażka to wreszcie się w tej kwestii ogarniam), książkami, receptami i rozpiską nowego leczenia, mam otwartą internetową aptekę, 8 wpisów na blogach, 2 zakładki z artykułami, obok mnie leży jeszcze kalendarz z planem na jutro no i czytam pobieżnie o efektach ubocznych mojego nadchodzącego wielkimi krokami leczenia. Między czasie gotowałam, oglądałam filmik na yt i gadałam na fb.

Schemacik mój polega niestety na rozpoczęciu, nie dokończeniu, zostawieniu z przeczeniem na lepsze czasy rzeczy przeróżnych. A to skutkuje brakiem skuteczności w osiąganiu czegoś.  Żyję zatem w takim poczuciu, że brak mi wyniku, brak mety, finiszu. I wszystko to przez fakt, że zabieram się za jakieś 10 rzeczy równocześnie, nie robiąc chyba nic wystarczająco dokładnie. Wnioskuję zatem, że moje niepowodzenia w redukcji masy ciała też są niejako tym spowodowane. Nie chodzi przecież tylko o to, że trudno i że choroba. Choć to rzutuje na całość. Nawet bardzo.

Chodzi o to, że multizadaniowość mocno zawodzi ostatnio. Ma ona niestety swoje ograniczenia do jakiejś X ilości zadań, które można wykonywać równocześnie bez strat w produktywności i skuteczności. Cała ta sytuacja mnie nieco śmieszy, bo w pracy jestem produktywna, raczej skuteczna, coś ma początek i koniec, myślę na papierze, wszystko spisuję, wykreślam, podkreślam i choć muszę wykonywać często kilka rzeczy na raz to radzę sobie o niebo lepiej niż z personalnymi postanowieniami i działaniami.

Stąd zadałam sobie kilka pytań. Może Wam też pomogą jeśli macie problem podobny.

1. Dlaczego tak się dzieje? I co teraz robię źle?

2. W jakich sytuacjach najczęściej mi się to przydarza?

3. Jak sobie z tym chcę poradzić? Jakie rozwiązania mogę zastosować? Jakie techniki?

4. Jak radzą sobie z podobnymi problemami inni? Zapytajcie ich.

5. Jakie identyfikujecie przeszkadzacze w realizowaniu założeń do końca?

6. Czy macie plan awaryjny gdy przeszkadzacze się uruchomią i skutecznie będą utrudniały realizację zadań/zamierzeń?

7. Co robić by unikać tego problemu?

Pytania te są na tyle uniwersalne, że właściwie można je zastosować do każdego problemu/zagadnienia. Do diety/odchudzania/dbania o zdrowie i kondycję fizyczną też.

O skuteczności w działaniu

Wacek walkiewicz skuteczność

Po obejrzeniu wystąpienia Pana Jacka Walkiewicza na TEDexWarsaw wciąż  gdzieś kołatało mi ono w głowie. Zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Nie dlatego, że zachwycam się wszystkimi tego typu wystąpieniami i wszystkimi coachami oraz ekspertami od rozwoju osobistego. Sytuacja jest odwrotna. Niewielu na mnie działa. Jakoś nie przemawiają do mnie.

Któregoś dnia po odzyskaniu kontroli nad światem 🙂 czyli wraz z odzyskaniem internetu bez limitu  włączyłam jego wykład ponownie.  Dawno to było bo wpis ten powstawał jeszcze jak byłam w Warszawie. Wypisałam myśli, które chwyciły mnie za serce. Ta  powyżej jest najważniejsza. Czytaj dalej

O inspiracjach słów kilka

get inspired

„Dreams don’t work unless you do” czyli marzenia się nie spełnią jeśli nic się w kierunku ich spełnienia nie robi. Chciałabym sparafrozować powyższe.

Inspirations don’t work unless you do.

Inspiracje nie działają dopóki nie zaczniesz czegoś robić.

Inspiracje są natchnieniem, pomysłem, sugestią. Inspirować się można właściwie wszystkim. Począwszy od przedmiotów codziennego użytku, książki, filmy, muzykę po ludzi. Dla wielu osób przeglądanie blogów, stron internetowych typu pinterest czy tumblr, słuchanie wykładów na TED, oglądanie pięknych zdjęć w gazetach jest wystarczające. Proces inspiracyjny zatrzymuje się na wyszukiwaniu inspiracji. Czasem na ich gromadzeniu. Stąd coraz więcej narzędzi do tworzenia tablic inspiracji.

Inspiracje dla mnie natomiast są czymś nie tylko pożytecznym, często pięknym, ale również użytkowym. Słowo inspiracja niesie na swoich plecach inne np. akcja, działanie, nowość, podejmowanie pewnych kroków ku zmianie. Inspiracje są dla mnie oznaką kreatywności innych osób, której mi w jakiejś dziedzinie brakuje. Dzięki nim mogę np. udekorować stół w sposób piękny, schludny, ale i odświętny bardzo niskim kosztem. Nie wpadłam nigdy na to, że zawinięcie czegoś w kawałek lnu i dodanie jakiegoś chwasta z pola może dawać spektakularny efekt.

Wyznacz cel. Skutecznie!

Moja praca magisterka leży odłogiem. Wróciłam do Polski 3 tygodnie temu i nadal nie udało mi się za nią zabrać. Najpierw wszystko stopował brak komputera. Czekałam na nowy. Kiedy już go dostałam okazało się, że nie ma nigdzie w domu moich materiałów. Dzisiaj jednak szczęśliwie je znalazłam. W związku z tym, że jestem mistrzem odwlekania postawiłam sobie wreszcie z tym skończyć. Chcę stać się osobą obowiązkową i zdyscyplinowaną. Usiadłam więc i wyznaczyłam dokładnie cel. Opracowałam go szczegółowo, a przy okazji stworzyłam coś dla Was. Na swoim przykładzie poprowadzę Was po mojej instrukcji wyznaczania celów. 🙂 Zapraszam.

Ad 1. Chcę napisać moją pracę magisterską.
Ad 2. Do 9.06.2013 chcę aby była skończona bym mogła oddać ją do sprawdzenia promotorce.
Ac 3. Aby napisać pracę potrzebuję potraktować ją jako priorytet. W związku z tym każdego dnia będzie ona najważniejszą rzeczą do zajęcia się. Na bok powinien iść blog, czytanie książek, słuchanie muzyki i wiele innych codziennych czynności, którymi zajmuję się w zbyt dużym wymiarze czasu. Czynności te powinnam potraktować jako przyjemność. Napisanie pracy będzie obowiązkiem.
W przypadku braku dostępu do internetu i komputera biorę ze sobą wydrukowane materiały i tłumaczę je bądź piszę pracę w zeszycie. Do tej pory wyjeżdżając do Warszawy nie brałam ze sobą nic.
Ad 4. Napisanie pracy magisterskiej to zdecydowanie cel duży, wymagający podziału na etapy. Podzieliłam go na kilka partii. Np. dokończenie rozdziału o karotenoidach do 10.05.2013. Każdemu rozdziałowi przypisałam ramy czasowe, w których ma zostać zakończone pisanie. Oczywiście w zeszycie rozpisałam każdy podcel bardzo dokładnie. Tutaj nie chcę Was tym zamęczać, ale jeśli ktoś byłby zainteresowany jak to zrobić mogę dopisać tą część.
Ad 5. Realizacja celu zależy wyłącznie ode mnie. Nikt nie jest w stanie mi pomóc w tym zadaniu. Cała odpowiedzialność spoczywa na mnie. Mimo, że warunki w których będą pisała nie do końca są zależne ode mnie należy szukać rozwiązań sprzyjających pisaniu zamiast skupiać się na przeciwnościach.
Ad 6.  Ja pragnę realizacji.
Ad 7.  Po napisaniu pracy będę spokojniejsza. Będę mogła się wieloma innymi rzeczami i poświęcić się im, nie martwiąc się o wiszący nad głową problem w postaci magisterki. Poza tym definitywnie zakończę edukację na tym poziomie. Poczuję się lżej. Potem już tylko obrona i oficjalnie stanę się posiadaczką tytuły magistra. To przecież sukces! I duża radość. 🙂