W chorobie sobie o żywności też myślę

HarinaTrigoEspiga

Leżę sobie wymemłana. Chora. Z dokuczliwym bólem brzucha, rzutami wymiotów w tle i biegunką. Swoją drogą jaki piękny wstęp. Na pewno Was zachęciłam by czytać dalej. 🙂 Spokojnie to już koniec informacji tego typu.

Leżę i sobie myślę znów o tym co mówi świat, co trąbią nam głośno, coraz głośniej media. Co wszędzie przeczytacie, wszędzie usłyszycie, a że większość osób nie oddziela ziarna od plew to nieuchronnie wierzycie w to co na świeczniku.

A na świeczniku mamy dylematy żywieniowe, mądrości z księżyca wzięte, magiczne rozwiązania, tableteczki, pigułeczki, pastyleczki, plastereczki, cateringi, proszeczki, cukiereczki i czego dusza zapragnie. Mamy też żywność taką zwyczajną. W swojej naturalnej formie, ale już nieodpowiadającą ogółowi. Mamy pszenne bułki, chałkę, mamy oczyszczoną mąkę i naleśniki z niej zrobione, mamy masło, co to zawiera cholesterol, mamy kiełbasę, która ma dużo kwasów tłuszczowych nasyconych, mamy smalec i kaszę mannę na mleku, biały ryż i makaron, mamy kapustę kwaszoną i ogórki, dżemy, powidła i wiele, wiele innych. I tak sobie myślę co z nimi nie tak? Co świat nam robi z mózgu, że te produkty stają się  „produktami-wrogami”? To nie są złe produkty. To nie jest żywność szkodliwa. To nie jest żywność, której należy jak ognia unikać i mieć wyrzuty sumienia gdy pojawia się w naszym jadłospisie. To jest żywność, której można nadać etykietę „o mniejszej wartości odżywczej niż…XYZ” owszem. I na tym kończy się dylemat z nią związany. Dlaczego? Masło i ten cholesterol, który zawiera to jest jakiś pikuś. Naprawdę. Kiełbasa? Na stoiskach z wędlinami zawsze czytam składy, zwracam uwagę ile zawierają mięsa i zawsze mnie zadziwia, że wiele kiełbas ma więcej mięsa w składzie niż kupowane przez konsumentów wędlinki drobiowe. Serio. Mam manię obserwacji co kupują ludzie na dziale mięsnym 🙂 Dżem może i zawiera cukier i nie stanowi porcji świeżych owoców, ale czy my go zjadamy łyżkami?

Niejednokrotnie opowiadała mi prababcia i babcia, że ludzie kiedyś żyli na maśle, mleku, chlebie pszennym, smalcu, skwarkach, pyzach okraszonym owymi skwarkami, chałce z mlekiem, naleśnikach z dżemem, zupach. Mięso było odświętne. Owoce inne niż sezonowe gruszki, jabłka, śliwki i truskawki także. Jadło się dużo kapusty kwaszonej. Sama jako dziecko szatkowałam z babcią, wskakiwałam do beczki z gołymi stopami i to wszystko ugniatałam. Dziś świat by się przekręcił, bo brudne, bo niesterylne. Kapuśniak był bardzo często na naszym stole podawany. Ogórki kwaszone. Zupa grzybowa z grzybów nazbieranych jesienią. I ziemniaki. Non stop. Nie wiedzieć czemu, albo wiedzieć, ludzie byli mimo wszystko zdrowsi i przede wszystkim SPRAWNI FIZYCZNIE przez bardzo długi czas. No, ale odeszłam nieco od tematu…

Leżę sobie chora i jakoś nie wyobrażam sobie zjedzenia pełnoziarnistego żytniego chleba na zakwasie z kozim serem i rukolą chociażby. Za to zjadłam dwie pszenne bułki z masłem i drobiową wędliną. Bez warzyw. Na obiad jakoś nie widzi mi się też kasza gryczana z bukietem surówek i gulaszem. Świetnie sprawdził się natomiast rosół ze sporą ilością gotowanej marchewki i 6-jajecznym makaronem pszennym. Nie czuję też, że mogłabym wypić pokrzywę co zazwyczaj czynię lub zieloną herbatę, bo organizm domaga się posłodzonej czarnej cieczy. Tu akurat ksylitolem więc ciut mniejsze zło niż cukier. Średnio też widzę zjedzenie na kolację serka wiejskiego z warzywami na przykład lub owsianki. Natomiast marzy mi się jak za czasów dzieciaka zjedzenie na śniadanie chałki z masłem, dżemem truskawkowym, a to wszystko popite mlekiem. I nijak nie widzę w tym nic złego.

Powtarzać będę uparcie i niestrudzenie, że wszystko co czytamy i słyszymy trzeba w swojej głowie jakieś tysiąc razy przemielić. Nie przyjmować jak objawienia. Pisałam Wam też o tym co myślę o prawdach dietetycznych tutaj. Nie dajcie się zwariować. Rozwijajcie świadomość tego jak jeść, co jeść, w jakich ilościach i jak często. Z żywnością trzeba budować pozytywne, zdrowe relacje, a świat pcha nas w odwrotnym kierunku. Jestem przekonana, że większość problemów z jedzeniem jest związana ze szkodliwą relacją jaka nas z nim łączy. Na szczęście te relacje można zmienić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s