W chorobie sobie o żywności też myślę

HarinaTrigoEspiga

Leżę sobie wymemłana. Chora. Z dokuczliwym bólem brzucha, rzutami wymiotów w tle i biegunką. Swoją drogą jaki piękny wstęp. Na pewno Was zachęciłam by czytać dalej. 🙂 Spokojnie to już koniec informacji tego typu.

Leżę i sobie myślę znów o tym co mówi świat, co trąbią nam głośno, coraz głośniej media. Co wszędzie przeczytacie, wszędzie usłyszycie, a że większość osób nie oddziela ziarna od plew to nieuchronnie wierzycie w to co na świeczniku.

A na świeczniku mamy dylematy żywieniowe, mądrości z księżyca wzięte, magiczne rozwiązania, tableteczki, pigułeczki, pastyleczki, plastereczki, cateringi, proszeczki, cukiereczki i czego dusza zapragnie. Mamy też żywność taką zwyczajną. Czytaj dalej

Ta zima

Niech trwa. Niech trwa ta zima.

Bo lubimy.

Bo tak pięknie jest. Biało. Lśniąco. Połyskująco.

Bo na śnieżny spacer można iść i kulig zrobić.

Niech Ona trwa, niech przyjeżdżają turyści na narty, na snowboard.

Bez zimy martwy sezon. Za co ja wyżywię rodzinę?

Niech ona trwa. Wymrozi część komarów i kleszczy.

Niech trwa, bo od tego zima przecież jest.

Uśmiech dzieciakom ofiaruje i sanki też.

 

I niech się wreszcie kończy, bo opału nie starczy by odgrzać mieszkanie.

Niech się kończy, bo na wózku inwalidzkim jest utrudnione przemieszczanie.

I samochód ogrzać trzeba. A buty niewystarczająco są ciepłe.

Niech szybko zmyka, bo przemiękają.

Niech zmyka, bo ta kurtka nie otula.

A te kule na śniegu się ślizgają. Że też ta noga teraz musiała się złamać!

 

I śniegu i mróz i wiatr w oczy wieje. I śnieg i mróz i wiatr rozwesela.

Policzki zaczerwienia.

Ona- Zima. Dla każdego coś niosąca.

Dla każdego coś (nie)koniecznie dobrego.