Duma z obżarstwa

20121218-warby-atl-0435-700x300Iście świątecznie dziś. I żywieniowo, a jakże. Czasy takie nastały, że czymś godnym pochwalenia się stało się przejedzenie. Nazywanie rzeczy po imieniu to moje hobby, a więc powiedzmy to sobie głośno: ludzie chwalą się swoim OBŻARSTWEM. Tym, że nie mogą się ruszyć z kanapy, że ich brzuchy bolą, że skurcze mają, że niedobrze im. Tak ciężko się biedakom funkcjonuje. Współczuć im? Pocieszyć? A może po prostu należałoby poinformować, że słabe to, żałosne? Że dzieciom rodzice wzorzec zły przekazują, że te małe latorośle chłoną to i jak się w przyszłości nie ockną to będą robić to samo?

Przypomniał mi się nieuchronnie jeden z  7 grzechów głównych czyli „nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu”. Grzech grzechem, można to zostawić i w kategoriach grzechu nie rozpatrywać, ale czy to nie logiczne, że nadmiar szkodzi? I już nie chodzi o ogólne samopoczucie w danym dniu, w którym zjedliśmy znacznie za dużo, ale o mechanizm samoregulacji w przyjmowaniu pokarmu. Ten mechanizm mocno szwankuje. Wielu ludzi już całkowicie nie wie gdzie istnieje granica, nie wie kiedy skończyć jedzenie, kiedy jest go za dużo, kiedy powiedzieć sobie dość? Przez brak regulacji podaży pokarmów ludzie tyją. Całe społeczeństwa stają się otyłe. A przecież na otyłość większość państw nie stać. Zwiększa ona bowiem koszta hospitalizacji pacjentów wielokrotnie, wpływa na ilość przedwczesnych zgonów. Czyni społeczeństwa ociężałymi, mniej aktywnymi ruchowo, a przez to redukuje czas spędzany przez ludzi oraz całe wręcz rodziny na zajęciach ruchowych. Dołożyć należy do tego całą masę konsekwencji psychospołecznych jak brak akceptacji, docinki, kompleksy. Wymieniać można w nieskończoność.

Czy ludzie takie obżarstwo fundują sobie jedynie od święta? Nie. Robią to nieustannie. Gdy wpychają w siebie kolejne kęsy jedzenia, próbują 4 już z kolei kawałka ciasta, bo głupio nie posmakować wszystkiego. Wykształcenie czy otoczka społeczna, przy której do tego dochodzi nie grają roli. Miałam okazję widzieć epizody obżarstwa wśród ludzi bardzo prostych, ale i na bankietach pełnych celebrytów, znanych i szanowanych osobistości.

Świadomość jest kluczem. Umiejętność powiedzenia sobie „nie”. Rozróżnienia zachcianek od potrzeb. Poznanie siebie i swoich żywieniowych potrzeb. Obserwacja. Ten świat uczy hiperkonsumpcjonizmu na każdym kroku. Chce wpływać na nasze zachowania żywieniowe, nasze wybory. Wyzwaniem i obowiązkiem staje się stawianie temu czoła. Zaczynać byłoby dobrze od siebie i w dalszej kolejności od swoich bliskich. Ja jako dietetyk czuję obowiązek edukacji w tym zakresie absolutnie wszystkich. Przemyślcie swoje żywieniowe postępowania świąteczne. Obżarstwo nie jest cool.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s