Muzyczne zasłuchania #5

Pudelsi – Dawna dziewczyno
Nostalgia. Ach nostalgia.

Alamedadosoulna – Punhit
Pamiętam ten koncert. Supportowali Vavamuffin w „Stodole”. Rozwalili system Hiszpanie. Potem już Vava nie dała rady. Jeden z najlepszych koncertów niespodzianek w życiu mym. Po nim do hiszpańskich słuchaczy na last.fm pisałam, żeby wysłali mi kawałki do słuchania. Wysłali 🙂

Czytaj dalej

Reklamy

Duma z obżarstwa

20121218-warby-atl-0435-700x300Iście świątecznie dziś. I żywieniowo, a jakże. Czasy takie nastały, że czymś godnym pochwalenia się stało się przejedzenie. Nazywanie rzeczy po imieniu to moje hobby, a więc powiedzmy to sobie głośno: ludzie chwalą się swoim OBŻARSTWEM. Tym, że nie mogą się ruszyć z kanapy, że ich brzuchy bolą, że skurcze mają, że niedobrze im. Tak ciężko się biedakom funkcjonuje. Współczuć im? Pocieszyć? A może po prostu należałoby poinformować, że słabe to, żałosne? Że dzieciom rodzice wzorzec zły przekazują, że te małe latorośle chłoną to i jak się w przyszłości nie ockną to będą robić to samo?

Czytaj dalej

Samoobrona dziewczyno!!!

Brak back up’u czyli posta przygotowana wcześniej skutkuje tym, że piszę na wariata, przepełniona stresem. Wracałam z pracy. Autobusem. Normalnie. Godzina 21.30. Ktoś siedział z przodu. Ja na końcu. Wsiadł jakiś facet. Na oko 35 lat. Usiadł obok. Ok. Zero podejrzeń. A potem złapał za kolano, za udo i trochę agresywnie odskakując wykrzyczałam coś z języka łacińskiego podwórkowego. Zaczęłam dzwonić do P. Odebrał a ja udawałam, że chcę aby po mnie wyszedł. Nastąpiło połączenie, wycedziłam z siebie najspokojniej jak potrafiłam kilka zdań, których sensu ON nie rozumiał. Coś w stylu „Kochanie wyjdziesz po mnie? Tak, idę już w kierunku domu. Wychodzisz? Spotkamy się za chwilę, za 5 minut.” Oddalałam się. Obejrzałam się czy ten Facet za mną idzie, bo przecież wysiadł na tym samym przystanku. Nie szedł. Pobłądziłam w okolicach domu, żeby zmylić go. Tak na wszelki wypadek. Wciąż rozmawiając z P. Dotarłam bezpiecznie, ale totalnie zaniepokojona. Co by było gdyby? Często wracam bardzo późno do domu. Nigdy się nie boję. A może nie chodzi o brak strachu. Po prostu nigdy nie myślę, że mogłabym się bać. Tym razem przestraszyłam się bardzo. Wiem jak silny jest P. jak nie potrafię sobie z Nim poradzić. Żadna kobieta z tak słabymi rękami jak moje nie poradziłaby sobie. Gdyby ten facet był tak silny jak P.? Zero szans. I tu w mig pojawia się w głowie myśl. Chyba skrajną nieodpowiedzialnością z mojej strony jest brak znajomości podstawowych technik samoobrony. Bo umówmy się, że kopanie w krocze może nie wystarczyć.

Pomyślcie o swoim bezpieczeństwie dziewczyny. Świadomość i pewna wiedza może czasem uratować życie.

Muzyczne zasłuchania #4

Dziś lajtowo. Muzycznie. Nadając z pracy, w której jestem już ponad 10 godzin. Niech żyje życie etatowe i nadmiar obowiązków.

Generalnie przepadłam na AMEN. Zakochałam się.

Luxtorpeda „Wilki dwa”
Jeden z tych utworów, które dają siłę. Motywują. Czytając „Pełną moc życia” J. Walkiewicza po raz pierwszy zetknęłam się z przypowieścią indiańską o dwóch wilkach. Dobrym i Złym. Który wygrywa? W 3 słowach wyśpiewał Litza.

Pablopavo i Ludziki „Dancingowa Piosenka o Miłości
Nie od dziś wiadomo, że Kamila uwielbia Pablopavo. I nie o głos chodzi. Jest przeciętny, bardzo przeciętny. A może w tym Jego siła?  Za co On by się nie zabrał to wychodzi z tego geniusz niezależnej muzyki polskiej. Liryczny innowierca. Tekściarz tak dobry, że chyba pierwszy dla mnie, a za nim długo, długo nic. LOVE! I jeszcze do żony śpiewa. Takich piosenek o miłości, nieoczywistych w swojej oczywistości brakuje. Wciąż brakuje. Miłość to temat oklepany i zaśpiewać o niej tak to nie lada sztuka.

Czytaj dalej

I odchodzi kryzys i oddaje farby

kolorki

Wracam. Choć zajęło mi to więcej czasu niż myślałam. Wracam pomimo tego, że nie wszystko zażegnane. Odchodzi mój kryzys czy cokolwiek co nim nazwałam. Raczej nie sprintem, ale skutecznie.

Znów mam farby. Nie wszystkie kolory, ale przecież wystarczą mi podstawowe. Wymieszam je i otrzymam barwy, które będą potrzebne do pokolorowania świata.  Właściwie ja już koloruję. Ktoś też koloruje dla mnie, we mnie, u mnie, wokół mnie.  I jak ma nie być lepiej?

Czytaj dalej