Nieoczekiwany kierunek zmiany

tumblr_mumg8xUJ3X1sh3c8ho1_500

Kilkanaście razy zaczynałam pisać ten post. A raczej pierwsze jego zdanie. Wszystkie były nieodpowiednie, bo ja owijać w bawełnę chciałam. Ubrać to co chcę przekazać w słowa bardziej lotne, podniosłe. Trochę nie wiem czemu. No i po co? Jakoś tak ciężko pod palcami rodzą się te wszystkie słowa. W bólach. Dziwnie. A wystarczy przecież napisać tylko: Moi Drodzy nigdzie nie wylatuję. Nie będzie spełnionego marzenia i nie będzie żadnej Azji. Powiedziałam kiedyś A i na A się kończy.  I nawet nie odbija mi się to wszystko czkawką. Nawet nie potrafię żałować. Nawet nie jest mi szkoda. Jestem mistrzynią w odnajdywaniu celu, plusów, przestrzeni rozwoju, działań w nowych okolicznościach. Jestem mistrzynią w tłumaczeniu sobie wszystkiego tak, żeby mnie budowało. Chcę, żeby mi dobrze było. Jak wybieram jakiś kierunek to chcę iść całą sobą. Nie rozwarstwiać się. Nie rozdzielać serducha na kilka części. Nie zostawiać po drodze czegoś. Nie chcę odbywać wycieczek wstecznych, żeby potem coś zbierać.  Cokolwiek robię musi być spójne ze mną. Inaczej nie potrafię funkcjonować i żyć.

Czemu nie wylatuję? Sprawa jest złożona. Bardzo osobista. Decyzja rodziła się w bólach. Odwróciła bieg mojego życia. Życia nie tylko mojego, ale też Emilki. Ktoś miał w tym swoją zasługę. Wdzięczność jaką żywię do tej osoby jest ogromna. Pierwszy raz w życiu doświadczyłam efektów spotkania street nauczyciela. Pojawił się i już go nie ma. Wywrócił coś do góry nogami choć to przecież ja decyzję podjęłam, a nie On. Świat nie zatrzymał się. Nie zwolnił nawet. Nie płacze, że nie wylatuję. Nic go nie interesuje, że dokonał się zwrot. Azja nie zniknęła z globu, a ja nadal będę żyła by to marzenie spełnić. I spełnię je. Tylko nie teraz. Nie w tym momencie. Są inne rzeczy. Inne priorytety.

Mam już za sobą przyjmowanie na klatę wszystkich zaskoczeń, komentarzy przyjemnych i tych zupełnie uderzających w serducho, że aż oddech zabierało. Rozmowy, które miały mnie odwieść od podjętej decyzji też są za mną już. Bilety anulowane też zostały. A ja? Ja jestem 2 tygodni w Polsce. Od dwóch tygodni wszystko jest jasne. Warszawa znów jest moim miastem. Nigdzie się nie wybieram. Znalazłam już pracę chociaż nie w zawodzie. Pracuję od ponad tygodnia. Nadal pozostaje mi obrona pracy magisterskiej i dokończenie pisania jej. Planów mam mnóstwo, celów do realizacji postawionych mam masę. Tyle samo zapału, motywacji i chęci by wszystko co sobie ubzduram zostało spełnione. I tak się stanie. 🙂

Tymczasem wyszukując plusy obecnej sytuacji mam jeden specjalnie dla Was. Skoro nie wylatuję to nie będzie przerwy na blogu, a wręcz odwrotnie. Będzie mnie więcej! Już ja o to zadbam.

Advertisements

2 thoughts on “Nieoczekiwany kierunek zmiany

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s