Zaglądam pod łóżka i do kibli

cleaning

Nie wiem czy moi Czytelnicy, którzy nie znają mnie prywatnie wiedzą, domyślają się co ja w tym Frankfurcie robię. No, bo co mogłabym? Bez znajomości języka raczej nie przyjechałam nikogo edukować żywieniowo. Poza tym to jednak jest tylko miesięczna przygoda. Spieszę z wyjaśnieniem. Otóż ja tu tylko sprzątam. Tak. Po raz kolejny jestem robolem. Wykonuję fizyczną pracę, której pewnie wielu ludzi by się wstydziło. Bo po pierwsze u Niemców, a to Wróg Numer 1 od czasów zgoła bardzo dawnych, po drugie, że ambicji żadnej to nie wymaga, a i wykorzystywania potencjału intelektualnego również nie za bardzo.

Także tak. Jestem sprzątaczką i zaglądam Niemcom pod łóżka, do kibli, kuchni i sypialni. Patrząc gdzie osadza się kurz, gdzie go nie ma, czy srali wystarczająco przyzwoicie, żeby niczego wokół nie pobrudzić. Taka jest rzeczywistość. Nie ubrałam jej celowo w delikatność i przyjemne słowa. Właściwie celowo ubrałam ją w to co brudne, brzydkie i odrażające potencjalnie. Chociaż każdy z nas to samo w swoim domu robi, widzi i obcuje więc chyba nazywanie rzeczy po imieniu jest jak najbardziej na miejscu.

Czemu więc tutaj jestem? Bo wykorzystuję nadarzające się okazje. Znajomi potrzebowali zastępstwa, to co robią i do czego dążą to duży heroizm, ja ich podziwiam i chciałam pomóc. Poza tym finansowo nigdzie w Polsce nie zarobiłabym takich pieniędzy, a i nie widzę przeszkód by przeżyć kolejną w życiu przygodę. Niecodziennie zdarza się, że można zamieszkać za granicą, nie płacić za mieszkanie, poznać trochę jakieś miasto, zobaczyć jak ono żyje, zobaczyć coś innego, wyrwać się ze stagnacji (chociaż tej u mnie brak) i pooddychać innym powietrzem. Niemieckim powietrzem z ich niemieckimi przepisami, znakami, zapachami, językiem, uporządkowaniem, zakazami, nakazami, pomysłami i organizacją życia społecznego. Dla mnie to wystarczająco dużo by powiedzieć TAK.

Zanim tu przyjechałam cieszyła mnie bardzo moja decyzja. Hoh! Hucznie to brzmi. Właściwie decyzja zapadła w momencie usłyszenia propozycji. Była hurraoptymistyczna. A teraz jeszcze bardziej cieszę się z niej. Frankfurt rozpieszcza mnie pogodą, letnią, słoneczną, wiatrem we włosach, uśmiechem na twarzy za każdym razem jak jadę rowerem i słyszę muzykę w  słuchawkach. W 2 tygodnie zakochałam się w jeździe na rowerze, która mnie relaksuje i niezmiernie cieszy. Zrobienie 40 km dziennie jest żadnym wysiłkiem w tej chwili. Jeszcze 2 tygodnie temu w życiu bym nie powiedziała, że tak łatwo mi to przyjdzie. Lubię to zmęczenie po pracy, spocone czoło, przepocone ubrania. Lubię to czego się uczę i co dzięki temu wszystkiemu doceniam jeszcze bardziej. Mam wrażenie, że życie się do mnie uśmiecha. Jadąc wzdłuż Menu i ja uśmiecham się do życia. Czuję, że chyba jestem szczęściarą, a może ja po prostu zdecydowałam się nią czuć? I tylko momentami nachodzi mnie mnóstwo refleksji o tym wszystkim co tracę gdy wybieram te wojaże.

Reklamy

2 thoughts on “Zaglądam pod łóżka i do kibli

  1. przecież sprzątanie to żaden wstyd – nawet gdyby nie była to letnia przygoda, zastępstwo, ale konieczność. Bo ruszenie dupy i cięzka praca nigdy nie jest wstydem – ja bym prędzej wstydziła się nic nie robienia i biernego korzystania z pomocy społecznej.
    Paradoksalnie trochę Ci zazdroszczę – właśnie tej zmiany otoczenia, wyrwania się w rutyny (ja akurat powoli w nią wpadam po ukonczeniu studiów). No i pieniędzy 😉

    • NIe mam w zwyczaju się wstydzić tego czym się zajmuję 🙂 Wiem, że są ludzie, którzy podzielają ten stan umysłu. A Ty szybko zorganizuj sobie coś co Cię z tej rutyny wyciągnie! Za krótkie jest życie na to by tkwić ciągle w tym samym, a każdy dzień nie miał choćby trochę odmienności i świeżości w sobie. Nie zawsze się da, ale ZAWSZE WARTO PRÓBOWAĆ. Pozdrawiam 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s