Gdzie coś się zyskuje a coś traci

Win-Lose

Czasem potrafię być bardzo konsekwentna. Wtedy sama siebie zadziwiam. Mówiąc A i decydując się na spełnienie marzenia o podróży, teraz muszę bardzo często liczyć się z tym, że odbija mi się czkawką. A powiedzieć B muszę. Nie ma innej opcji. Dlatego, że chcę. Dlatego, że ta droga miała doprowadzić do celu. Dlatego, że choć marzenia wiele kosztują to warto je realizować. Dlatego, że czuję iż potrzebuję tego wszystkiego. Bo to dobry czas. Bo może kiedyś nie będzie lepszego. Bo może moje dni są policzone, a ja o tym nie wiem?

Czytaj dalej

Zaglądam pod łóżka i do kibli

cleaning

Nie wiem czy moi Czytelnicy, którzy nie znają mnie prywatnie wiedzą, domyślają się co ja w tym Frankfurcie robię. No, bo co mogłabym? Bez znajomości języka raczej nie przyjechałam nikogo edukować żywieniowo. Poza tym to jednak jest tylko miesięczna przygoda. Spieszę z wyjaśnieniem. Otóż ja tu tylko sprzątam. Tak. Po raz kolejny jestem robolem. Wykonuję fizyczną pracę, której pewnie wielu ludzi by się wstydziło. Bo po pierwsze u Niemców, a to Wróg Numer 1 od czasów zgoła bardzo dawnych, po drugie, że ambicji żadnej to nie wymaga, a i wykorzystywania potencjału intelektualnego również nie za bardzo.

Czytaj dalej