Last week mobile mix #5

Opóźniony ten wpis, bo…? Nie było internetu, żeby go opublikować. :/

 Ostatni tydzień zleciał mi tak szybko, że dzisiaj nieco z przerażeniem uświadomiłam sobie, że już czwartek. Byłam na Mazurach i choć pewnie myślicie, że na całkowitym wypoczynku to wyprowadzam szybciutko z błędu. W Porcie Rosocha, który mieści się w miejscowości Rosocha na Mazurach pracowałam w barze wraz z Emilką (czyli psiapsiółą). Bar należy do jej rodziców, a ja na chwilę obecną nie chcę się rozpisywać o Porcie, bo zdecydowanie zasługuje na oddzielny post. Mimo pracy zawsze tam wypoczywam. Cudowna atmosfera i jeszcze wspanialsi ludzie sprawiają, że nie chce mi się nigdy wracać. Jadłam pyszności m.in. domową kaszankę z grilla, świetnie przygotowane szaszłyki, pieczonego pstrąga na grillu w koperku. Na zdjęciu macie też świeżego węgorza z pobliskiego jeziora Zgon (prosto od rybaków!). I teraz muszę to powiedzieć. PSTRĄG był najlepszą rybą jaką jadłam kiedykolwiek w życiu!!! NAPRAWDĘ! Ukłony za to dla Pana Mietka. Mięso tak delikatne, że rozpływające się w ustach…Ach…No a na koniec zafaszerowałyśmy cukinię z Emilką i upiekłyśmy. Całość spożyta z pęczakiem. Mniam!

Na pracy się nie kończyło. Wraz ze znajomymi spłynęłam kajakiem po rzece Krutyni, która wieczorem należała do nas. Nie było już nikogo. Kocham ten spokój, otaczającą naturę, zwierzęta w tle: czaple, lisy, ryby, kaczki. Wieczorami grillowaliśmy, siedzieliśmy przy ognisku, prowadziliśmy nocne Polaków rozmowy, śmieliśmy się do łez, wygłupialiśmy i właściwie można by to było podsumować napisem z koszulki naszego olsztyńskiego studenta, duszę towarzystwa i sprawcę niepohamowanych wybuchów śmiechu „work hard and party harder”. 🙂 Trzeba Wam wiedzieć, że ja poważna do końca nigdy nie byłam, nie jestem i mam nadzieję, że nie będę wg moich standardów. Życie jest od tego, żeby było przyjemnie, żeby było zabawnie. Życie jest od tego by się nim bawić. Mam nadzieję również, że nigdy nie poprzestawia mi się w głowie i nie stanę się radykalna w chociażby kwestiach żywieniowych. Niech nie odpali mi palma.
Bawcie się i Wy swoim życiem. Cieszcie się z tego co oferuje, bo gdy spojrzycie na nie łaskawie okaże się, że wcale nie jest tak źle. Warto doceniać chwile, bo to one budują wspomnienia. Warto zapamiętywać smaki, zapachy, obrazy i wszystkie zjawiska atmosferyczne. Deszcz, mgłę, burzę z piorunami i błyski na niebie.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s