Obnażanie kontrolowane czyli wiedzcie by zrozumieć

O swojej diecie i aktywności fizycznej nie pisałam naprawdę bardzo długo. Nie chciałam narzekać i wynurzać się. Powodów było kilka:
  • pobyt w Norwegii, który w którymś momencie zaczął ograniczać się do pracy i spania oraz drobnych aktywności codziennych w stylu pranie, gotowanie, sprzątanie, rozmowa z kimś, ewentualnie spacer,
  • problemy z kręgosłupem, biodrem i drętwiejącymi na potęgę rękami,
  • totalnym hormonalnym zawirowaniem objawiającym się po prostu jedzeniem. Wprawdzie nic nie przytyłam, ale też nic nie schudłam.
Po powrocie do Polski nadal dokuczały mi bóle. Żarty się więc skończyły. Wylądowałam u ortopedy. Zrobiłam rentgen lewego biodra i kilku odcinków kręgosłupa. Co się okazało:
  • mam kręgozmyk, który polega na przesunięciu 2 kręgów względem siebie. Kręg leżący wyżej przesunięty jest do przodu w stosunku do kręgu leżącego niżej. Mam go na poziomie 4 i 5 kręgu lędźwiowego. Konsekwencje są takie, że mój kręgosłup nie jest odpowiednio stabilny, bóle promieniują do kończyn dolnych, pogarsza się sprawność ruchowa. Oprócz tego mam mrowienia i drętwienia głównie w lewej nodze i lewym kolanie. Ból ma często charakter przewlekły i ostry.
  • mam konflikt rzepkowo-udowy. To również wyjaśnia czemu moje próby biegowe skończyły się na niczym.
  • mam początki artretyzmu w lewym biodrze. Nikomu nie życzę nagłego bólu z tym związanego.
Dowiadując się o tym byłam totalnie zszkodowana. Wady kręgosłupa są genetyczne, konflikt rzepkowo-udowy również, a skąd się biorą zmiany artretyczne do tej pory medycyna nie ma pojęcia. Fakt natomiast jest taki, że od następnego tygodnia rozpoczynam rehabilitację. Prywatnie. Wierzcie lub nie, ale nie ma żadnej możliwości zrobić tego państwowo. Przychodnie rehabilitacyjne mają terminy porezerwowane nawet na cały rok, a inne np. pierwsze konsultacje oferują dopiero za 2 miesiące czasem więcej. I to konsultacje, a co dopiero rehabilitacja? Dowiedziałam się np. w kilku przychodniach, że konsultacje mają dopiero w grudniu. SICK! Czemu o tym mówię? Bo przecież to są bóle, które nie mogą czekać pół roku na rehabilitację! Ludzie nie mogą chodzić, pracować, utrzymać rodziny przez problemy z układem ruchu, a rehabilitować się nie ma jak! Nie lubię narzekać na nasz kraj. Nie jest tu bardzo źle. Może nie jest dobrze też, ale nigdzie nie jest naprawdę cudownie. Tylko, że takie sytuacje, widok ludzi naprawdę cierpiących nie tylko chwyta za serce, ale wywołuje naprawdę poważną irytację. To są sytuacje w których człowieka czasem unieruchamia. Przykuwa do łóżka. Co mają zrobić ludzie, których nie stać na prywatną rehabilitację? Czemu nie zostaną uruchomione fundusze zapomogi w nagłych sytuacjach pogorszenia zdrowia? A może są a ja nic o tym nie wiem? Niczemu nie są winni ludzie, którzy nagle po prawie 26 latach życia dowiadują się, że mają coś genetycznie nieprawidłowo zbudowane. No zresztą nieważne.
Przechodzę do diety i aktywności fizycznej.
Zaczęłam ćwiczyć yogę z Jillian (program Yoga Meltdown). Oszczędzam się i czekam na rehabilitację, bo już dziś wiem, że wiele aktywności fizycznych nie jest wskazanych w moim stanie. Jeśli chodzi o dietę to podjęłam wyzwanie nie jedzenia żadnych słodyczy przez cały maj. Pilnuję ujemnego bilansu energetycznego od całych 3 dni, ale się nie zabijam. Nawet bym nie dała rady. Moja leptynooporność niestety skutecznie nie pozwala mojemu mózgowi się nasycić (dla wyjaśnienia: m oj mózg nie odbiera sygnałów o najedzeniu odpowiednio). Zaczynam powoli akceptować, że po prostu będę czuła głód nawet jak zjem i już. Od października zeszłego roku nie stosuję metforminy czyli leku stosowanego na stanu przedcukrzycowe i insulinooporność. Sama go odstawiłam, ale niech nikt nie bierze ze mnie przykładu.  Robię badania hormonalne. Niedługo będę miała znów konsultację z endokrynologo-ginekologiem. Być może nie będę miała wyjścia i metformina będzie niezbędna. Zobaczymy. Jedno jest pewne. W mojej diecie będą zmiany. W artretyzmie czyli dnie moczanowej należy ograniczać białko. Do tej pory służyły mi białkowe kolacje, ze względu na zespół policystycznych jajników i zaburzoną gospodarkę węglowodanową. Teraz już tak spokojnie nie umiem jeść białka.
Czemu o tym wszystkim piszę? Bo wiem, że czytają mnie osoby, które mają bardzo poważną nadwagę czy otyłość i wątpią w cokolwiek. W to, że uda im się schudnąć i poprawić stan zdrowia. Piszę to dla nich by pokazać, że jeśli ja dam radę się z tego wszystkiego wykaraskać to one także. Będę żywym przykładem. Takie dzielenie się jest zawsze pewnym ekshibicjonizmem. Trudno. Mam tego świadomość. Chcę tylko powiedzieć przez to, że zaangażowanie w działania da rezultaty. JA WAM POKAŻĘ 🙂 POKAŻĘ MOJĄ METAMORFOZĘ!
Advertisements

7 thoughts on “Obnażanie kontrolowane czyli wiedzcie by zrozumieć

  1. Życzę Ci powroty do zdrowia, bo to jest najwazniejsze. Okropna sytuacja z tym państwowym leczeniem. Tak być nie powinno. Z jakiegoś powody płacimy podatki….

  2. Gdy zobaczyłam grafikę "Ja Wam pokazę", pomyślałam "what the heck? co nam? co nam? sobie pokazywać należy!", ale doczytałam do końca i czekam! Czekam na rezultat. Powodzenia i powrotu do zdrowia! :)Mogę służyć wspraciem :)Wsparciem słowem takim na przyklad: 9 miesięcy temu złamałam kość ramienną, paskudna sprawa, spadłam ze schodów idąc w nocy do toalety. Dom i jego pułapki. Brzydkie złamanie z odłamem. Po kilku godzinach od wypadku przeszłam operację (na szczęście mieszkam w NL i też tu jestem ubezpieczona, więc poszło szybko, a wiem, że w PL bywa nieciekawie)- mam teraz w ramieniu tytanową płytkę i 10 śrub. Przez pół roku miałam niewładną część i ręki, i zupełnie niewładny nadgarstek (droppinig hand). Dla kogoś aktywnego fizycznie, zawsze liczącego na siebie… nie był to łatwy orzech do zgryzienia. Miesiące zmagań, pracy nad sobą- tej mentalnej i fizycznej, otwartości na pomoc, na miłość też i dałam radę. Czego serdecznie życzę i Tobie! Absolutnie naszych sytuacji nie porównuję, wiem, że w każdym zmaganiu jest wiele tego co od nas nie zależy, ale też sporą liczbę "rzeczy" trzymamy w garści my! Dzielna bądź. Będzie dobrze, uszy do góry! 😀

  3. Naprawdę cudownie jest przeczytać takie słowa wsparcia. Dziękuję Ci najserdeczniej na świecie :))) Nie zazdroszczę złamania i wszystkich trudności z nim związanych, ale wyszłaś z tego i to jest najważniejsze. Cieszę się, że nowa sytuacja też Cię czegoś nauczyła. Mnie też uczy. I jak zwykle wsparcie przyjaciół okazuje się niezbędne. Jak to dobrze, że są :)Obiecuję być dzielna i pokazać jak najbardziej sobie, że to wszystko to pikuś, a ja osiągnę to co chcę :)Ślę cmoki i pozdrowienia :))))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s