Co mnie nie inspiruje czyli antyinspiracje

Normalnie w niedzielę od jakiegoś czasu pojawiają się wisienki tygodnia. Niestety ten tydzień był naprawdę absorbujący i nie miałam czasu na internet. A jak się wczoraj do niego dorwałam to przekopywałam w poszukiwaniu jakiegoś szablonu na bloga, bo jego wygląd w tej chwili mnie tak razi, że aż mnie serducho boli. Estetka ze mnie w tych kwestiach okropna i bardziej mi to szkodzi niż pomaga. No, ale do rzeczy. 

Zazwyczaj na blogach pojawiają się inspiracje. Ja natomiast jakiś czas temu zdecydowałam się pokazać Wam antyinspiracje. Gdy mi się rzuciły w oczy to bach je do roboczych i takim sposobem stworzył się niemal ten dzisiejszy. 
Obrazek nr 1. Ta Pani ma tak rozbudowane uda, że gdy się jej przyglądam to twarz mam wykrzywioną przez grymas. Wygląda to zupełnie niekobieco, brzydko, męsko, nienaturalnie i generalnie źle. Biceps też według mnie za duży.  A przy tym ma takie szczupłe łydki. Niech mi ktoś powie co jest ładnego w braku proporcji?

źródło

Obrazek nr 2. 7 dni bez wysiłku fizycznego czyni nas słabymi? Słaby to jest ten tekst. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że się nim inspiruję. Mogę być tydzień w podróży, mogę być chora i mogę mieć innych milion powodów przez które nie będę ćwiczyła tydzień. I co? To oznacza, że jestem słaba? Wątpię.
Obrazek nr 3. Wszystko wygląda lepiej na chudych dziewczynach? Ten etap myślenia mam za sobą. Tutaj mamy ubranie na wieszaku z krwi i kości. Przerwa między udami uderza po oczach tak, że aż chce się odwrócić wzrok. To nie wygląda zdrowo. Nie ma się czym inspirować, a tekst jest tak płytki jak kałuże po kapuśniaczkach. 
źródło

Obrazek nr 4. Z dziewczyną jest wszystko ok, ale te leginsy? Dajcie spokój. Mnie to przeraża, a nie inspiruje. Po prostu są brzydkie. I choć świadomość posiadania kości ma każdy to jakoś nie rozumiem co ładnego jest w uwidacznianiu ich za pomocą szaty. Swoją drogą nie rozumiem też tego trendu z tymi bluzkami! Toć to tak okropne jest, że chyba nawet jakby mi 1000 zł dawali to bym nie założyła.

źródło
Obrazek nr 5. Dziewczyny nawet fajne tylko co z tego jak wyfotoszopowane? Jak się fotoszopami nie inspiruję. Jakby stanęły podobne bez fotoszopa to co innego. Powiedziałabym, że piękne i apetyczne.

źródło
Obrazek nr 6. Co jak co, ale dla faceta to nie ma co ćwiczyć i starać się o sylwetkę. Facet mówiący idź i poćwicz, żebyś dobrze wyglądała jest passe. Takiemu się mówi pa pa, nara i spadaj na drzewo! Bezapelacyjnie!

żródło
Obrazek nr 7. Mam się odchudzać dla obcisłej sukienki? Nigdy w życiu. Obcisła sukienka to będzie efekt uboczny lepszej kondycji fizycznej, psychicznej i zdrowia. Nigdy celem nie będzie dla mnie żadne ubranie, w które się mogę zmieścić i czuć cudownie dzięki schudnięciu.  Never ever!

źródło

Reklamy

23 thoughts on “Co mnie nie inspiruje czyli antyinspiracje

  1. Chyba z większością się zgadzam, poza 2. Ja spojrzałam na to z innej strony i fakt, że jak ma się 7 dni wolnych i nie ruszyć wtedy tyłka z kanapy jest oznaką tego, że jest się słabym. Ja bym się tak czuła 🙂 Mi nie przyszło na myśl w ogóle odnoszenie tego do sytuacji, w której jestem chora, mam zwyczajowy rest, który też jest potrzebny albo najnormalniej w świecie nie mam czasu 😉 Ale jak widać ile osób tyle spojrzeń.

  2. Miałam jeszcze napisać co do tego szablonu. Zastanów się czy chcesz gotowy z neta, ponieważ często gęsto, żeby w nim coś zmienić będziesz musiała to robić ręcznie bezpośrednio w kodzie, a nie tak jak np. teraz, że masz interfejs cały w bloggerze i możesz łatwiej edytować różne rzeczy.

  3. Odniosłam wrażenie po przeczytaniu tego posta, że jesteś typowym, nietolerancyjnym hejterem. Wybacz, nie chcę Ci ubliżyć w tym momencie – dlatego użyłam słowa "wrażenie". Jeśli coś Ci się nie podoba, to może po prostu nie zwracaj uwagi? Poza tym, która dziewczyna nie chciałabym wyglądać obłędnie w obcisłych kieckach? Przecież właśnie głównie dlatego się odchudzamy i chcemy być szczupłe. Jakoś motywować się musimy, tak? Co do obrazka drugiego – jego sens jest inny. Chodzi o ogół. Gdybyśmy zapomnieli o innych podziałach czasu, jak np. rok, miesiąc i używali tylko podziału na tygodnie – i w każdym tygodniu nie ćwiczyli siedem dni oznaczałoby to, że nie ćwiczymy wcale, więc… jesteśmy słabi (nie w znaczeniu psychicznym, a fizycznym). To jest po prostu gra słów. Weak i week przecież brzmią niemal tak samo. Gdyby słówko rok brzmiało podobnie do słowa słaby, pewnie właśnie tak wyglądałby ten cytat. Nie chodzi o jakiś tam tydzień w miesiącu, który akurat był dla nas leniwy albo bardziej zapracowany, dlatego nie ćwiczyliśmy. Ale rozumiem, że to moje podejście :). Szanuję fakt, że Ty możesz mieć inne zdanie.

  4. No właśnie mi nie przyszło do głowy to co Tobie 🙂 Ile ludzi tyle interpretacji. A co do szablonu to prawdopodobnie się zdecyduję zaryzykować bo mi po prostu nijak to edytowanie w blogerze nie wychodzi. Jakbym się nie starała to nie jestem zadowolona z efektu. ;/

  5. Pani z pierwszego zdjęcia wygląda aż za męsko. A te cztery dziewczyny to tak wyfotoszopowane, że szok. Na pierwszy rzut oka już to widać. ale mi za to ten mężczyzna daje kopa do działania 🙂 jeżeli jest on po to, żeby zmotywować,bo widzi, że my się źle czujemy bez ćwiczeń, a nie mówi to na zasadzie 'rusz się, bo jesteś za gruba'.

  6. Czemu mam nie zwracać uwagi? Skoro na inspiracje zwracamy uwagę to nie widzę przeszkód, żeby na antyinspiracje nie zwracać. Każdy ma prawo do własnego zdania i mnie powyższe obrazki się nie podobają. Tym samym daję czytelnikom coś od siebie, pokazuję siebie. Oddaję swój charakter. Nie bardzo też rozumiem czemu można odnieść wrażenie że jestem hejterem? Nikogo nie obraziłam. Nie widzę też przejawów nietolerancji w swoich słowach. Po prostu mi się to nie podoba. Jakbym powiedziała, że zupa pomidorowa jest ohydna ro też bym wyraziła opinię, a przecież większość osób ją lubi. Czy mogliby mi zarzucić brak tolerancji? Raczej nie 🙂 Co do tej obcisłej kiecki to niestety albo stety nie każdy dba o figurę lub się odchudza by wcisnąć się w nią i wyglądać bosko. To nie jest moim celem i nie będzie. Wydaje mi się, że nie jestem osamotniona w tym poglądzie. Celem powinno być zdrowie, a nie obcisła sukienka. I tego trzymam się nie tylko jako kobieta, ale także jako dietetyk. Zawód obliguje mnie do szerzenia idei zdrowotnej a nie wizualnej. Tak też czuję.Kwestia interpretacji obrazka jak widać jest inna dla każdego. Tygrysek wyżej napisał jeszcze inną interpretację niż Twoja i moja. 🙂

  7. Na pocżatku wolałam, tego nie oglądać, bo zaraz ćwiczę, bo myślałam, że dasz jakieś, coś , żeby nie ćwiczyć. Prawda, pani z pierwszego zdjęcia jest jest najlepsza, gdyby jej uda pomniajszyć, ale bardzo podoabją mi się umięśnoone dziewczyny, ale bez pszesady :).

  8. A odwiedzałaś Forum Blogowicz ? Tam można sporo wskazówek znaleźć. Ja bez tego forum teraz nic nie ruszam, najpierw tam sprawdzam, jak nie ma odpowiedzi to próbuję sama, a jak nie wiem jak to pytam 😉

  9. A ja popieram zdanie wszystkich Pań powyżej :).Każda z Nas ma inne cele, priorytety i źródło własnej motywacji. Na mnie nie działa nic bardziej niż zdjęcia szczupłych (nie kościstych), uśmiechniętych i pięknych kobiet. Większość z nich to modelki, reszta to "przerobione" w ps dziewczyny, ale mimo wszystko to na mnie działa najlepiej. Nawet dziewczyny na ulicy- młode, śliczne, zgrabne i pewne siebie od razu wzbudzają we mnie zazdrość= mega siła do działania.Ty nam pokazałaś akurat poszczególne obrazki, ale jestem w stanie sobie wyobrazić, że jest więcej tego typu zdjęć i pewnie też Cię one bardziej demotywują niż na odwrót. Ja też nie cierpię pro-anorektycznych tekstów i kobiet-szkieletów w tle (zdjęcie typu 3), ale np. zdjęcie nr 5 to już norma i ja wolę tak się inspirować niż szukać czegoś innego.Każdy interpretuje dany temat na swój sposób. To Twój post i Twoje interpretacje, więc nie wiem nad czym tu dyskutować ;)Pozdrawiam :*

  10. Rzeczywiście nie ładnie wyglądają te dziewczyny/kobiety. W sumie zgadzam się przy niektórych punktach. Wszystko co robimy powinnyśmy robić dla nas samych, a nie sugerując się czymś co może nawet nie być prawdziwe. Muszę tutaj jeszcze u Ciebie trochę poszperać w postach:)

  11. Ze wszystkim się absolutnie zgadzam z małym wyjątkiem co do ostatniej pozycji, bo mam taką świetną kiecę, którą planuję założyć na Sylwestra i fajnie by było gdybym się czuła w niej komfortowo, a nie myślała o wylewających się boczkach 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s