To mnie wkurza! Dążenie do ideału!

Dodaj napis
No nie mogłam się oprzeć! W planach miałam inną notkę, ale plany się pokrzyżowały, a że mam wirtualny głos, który może zostać usłyszany lub nie, decyduję się go użyć.

O co chodzi z tym dążeniem do ideału? Będę niezmiernie wdzięczna każdej osobie, która będzie potrafiła przemówić mi do rozumu. Ja nie jestem w stanie tego pojąć. I dodam, że ze mnie raczej uparte zwierze jest.


O co mi chodzi? Ano o to, że niby jestem nowa  w blogosferze, ale mam oczy i widzę co się dzieje. Przerażają mnie blogi pro-ana czyli anorektyczek wyznających religię nic nie jedzenia. I nie mniej przerażają mnie te gdzie dziewczyny o sylwetkach naprawdę wysportowanych, zgrabnych, umięśnione i generalnie prowadzące aktywny styl życia dążą do jakiegoś ideału ze zdjęcia chociażby. Gdzieś się natknę na takie blogi, czytam i strach mam w oczach, bo zastanawiam się jak poradzi sobie taka persona gdy:
  • okaże się, że nawet mordercze treningi nie dadzą rezultatów jakich oczekuje,
  • wydarzy się coś co nie pozwoli jej dalej trenować,
  • ktoś powie jej coś mało przyjemnego i zdołuje,
  • trafi się partner niedoceniający jej starań,
  • jej ciało zmieni się np. po ciąży, w wyniku wypadku,
  • okaże się, że jest na coś chora, a choroba ją ograniczy?
Marna perspektywa. Taka zbliżona do zaburzeń postrzegania własnego ciała, nieumiejętności ocenienia sytuacji, a może prowadząca nawet do zaburzeń odżywiania, depresji.

Ja wszystko rozumiem. Potrzebna jest inspiracja i motywacja, ale nie rozumiem istoty dążenia do wyglądu, który reprezentuje osoba ze zdjęcia, z prawdopodobnie zupełnie inną budową ciała i innymi predyspozycjami fizjologicznymi. Po prostu nie rozumiem! 

Co psychologia mówi na temat dążenia do ideału z grubsza wiem. I rozumiem. Że chcemy być lepsi i ładniejsi, zgrabniejsi, żeby się podobać sobie no i płci przeciwnej. Żeby osobnicy tej samej płci nam zazdrościli. Żeby się ubrać ładnie. Chcemy być zadowoleni z siebie, mieć satysfakcję i poczucie, że coś robimy. Że nie stoimy w miejscu, że jesteśmy konsekwentni, pracowici i w ogóle obdarzeni wszystkimi cnotami, które za wartościowe się uważa w społeczeństwie. 

Tylko ja mam jedno pytanie. Po co to wszystko? Czy nie rozsądniej akceptować swoje ciało? Traktować je z szacunkiem? Nie walczyć z nim na zabój, a wysłuchać co ma do powiedzenia? Czy nie lepiej po prostu ćwiczyć i uprawiać każdą aktywność fizyczną dla naszego zdrowia i lepszego samopoczucia związanego ze sprawnością? Czy nie lepiej dorobić do naszych działań jakiejś wyższej filozofii, która będzie aktualna i będzie się sprawdzała niezależnie od okoliczności w jakich się znajdziemy? Czy nie lepiej skupić się na rzeczach ważniejszych niż jedynie wygląd? Naprawdę ten 1 cm w pasie czy biodrach nic nie zmienia. Niech nie spędza snu z powiek. Nie warto samemu pchać się powoli w otchłań frustracji, niezadowolenia i wyimaginowanego wyglądu, który może w konsekwencji rodzić wiele stresów.

Jakie ja miałabym rady?
  • Róbmy coś z potrzeby serca. 
  • Róbmy by być lepszym człowiekiem. Dla siebie i dla innych, dla świata.
  • Znajdźmy motywację wewnętrzną, która będzie wykraczała daleko poza jedynie chęć wyglądania ładnie.
  • Róbmy coś by zadbać o nasze zdrowie oraz w przyszłości zdrowie naszych bliskich.
  • Róbmy gdy to kochamy i sprawia nam przyjemność.
  • Róbmy by się rozwijać. 
Ja nie jestem idealna. Nie będę i nie chcę być. Bo ja po prostu polubiłam siebie. Brzmi jak frazes dopóki się tego nie poczuje prawdziwie. Życzę Wam polubienia siebie. I niech ta sympatia do siebie pozwala Wam wspinać się po drabinie własnego rozwoju. Z cudownym uczuciem nie muszenia być idealną.

źródło

Reklamy

15 thoughts on “To mnie wkurza! Dążenie do ideału!

  1. A ja powiem tak: nie widzę nic złego w dążeniu do ideału. Sama do niego dążę. Chcę być mądrzejsza, bardziej wysportowana, bardziej aktywna, chcę być szczęśliwa, robić fajne rzeczy, rozwijać się każdego dnia. Polecę sloganem: chcę być lepszą wersją siebie z wczoraj 🙂 I CHCĘ rozwijać się na wielu płaszczyznach. Dlaczego? Bo jeśli oprę się tylko na jednej i coś, tfu, tfu tfu, się wydarzy, to co wtedy zrobię? To jest to, o czym piszesz: co zrobię, jeśli moje ciało zmieni się po ciąży? Wpadnę w depresję?Każda przesada jest zła. Obserwuję dziewczyny, który jak mantrę odmieniają dwa słowa: dieta i ćwiczenia. Nie potępiam, ich życie, ich wybór… ale to trochę płytkie – moim zdaniem.A lekarstwem na wszystko i tak jest zdrowy rozsądek :)Pozdrawiam! 🙂

  2. No właśnie. Może problem leży w rozumieniu i interpretowaniu słowa "idealny". Z tego co napisałaś ja wnioskuję, że Ty dążysz do bycia po prostu lepszą, do rozwoju. Ja sama nazwałabym swoje działania dokładnie w ten sam sposób. Chcę być mądrzejsza, bardziej sprawna fizycznie, bardziej świadoma, bardziej wyrozumiała itd. Również z tego "tfu tfu powodu" czyli gdyby się coś stało chciałabym mieć punkt zaczepienia. Ale dla mnie te działania nie mają w sobie nic z dążenia do ideału. Nie opieram się na mrzonkach, że posiądę całą wiedzę albo zdobędę ciężką pracą ciało, którego mogę nie zdobyć tylko z powodów fizjologicznych. To mniej więcej tak jak chęć posiadania dłuższych nóg jeśli już zostaliśmy obdarzeni krótkimi. Właśnie ta przesada mnie przeraża. Martwi mnie. Nie potępiam jej. Czasem słucham opowieści o konsekwencjach takiej przesady. I tak po prostu po ludzku, chciałabym coś zmienić, pomóc. Pamiętam historię mojej znajomej, której mama właśnie była taką perfekcjonistką jeśli chodzi o wygląd. Jedną ze swoich córek doprowadziła do anoreksji a drugą do powąznych problemów z akceptacją siebie. Dwie dorosłe córki są i zachowują się w pewnych kwestiach jak dziewczynki. Po prostu w przyrodzie nic nie ginie.

  3. Ja bym powiedziała właśnie, że tak jak koleżanka wyżej pisze, tak rozumiem, że właśnie nie dąży do ideału, tylko jak słusznie później rozwinęła do "lepszej wersji siebie". Popieram autorkę postu- trzeba siebie zaakceptować i pokochać nawet z wielkim brzuchem, czy pupą bez mięśni, a wtedy z większą siłą zaczniemy o siebie dbać ;)Co do pro-ana… hmm… może jakieś 30% blogów jest pisane przez prawdziwe anorektyczki, bo reszta moim zdaniem to nastolatki chcące skupić na sobie uwagę i lubiące eksperyment, bo co za sztuka zjeść kawałek torta i go zwrócić oraz to opisać?Pozdrawiam :*

  4. Ja właśnie tak rozumiem dążenie do ideału: codzienne stawanie się lepszym 🙂 I jednocześnie mam świadomość, że nigdy tego ideału nie osiągnę, bo zawsze będzie coś, co można poprawić, zmienić, udoskonalić. Z drugiej strony: nie chce go osiągnąć! To by było straszne, gdybym któregoś dnia stwierdziła: jestem idealna i nic już nie muszę zrobić 🙂 To by była porażka, nie sukces :)Heh, zgadzam się: NIGDY nie będę wyglądać jak modelka z wybiegu, bo mam 166 wzrostu i nic z tym nie zrobię :)Nie wiem, czy da się pomóc dziewczynie, która wyznaje filozofię pro-ana. Myślę, mam taką nadzieję, że ta głupota z czasem przejdzie sama… I oby nie było wtedy za późno.A to, co piszesz o swojej znajomej jest okropne! Ciekawe, czy ona w ogóle wie, jaką krzywdę zrobiła córkom ;/

  5. Prezentuję podobne podejście do Twojego. Dążę do jakichś tam swoich celów. Z tym, ze wyznaczyłam je sobie w granicach możliwości. Znam już siebie i swój organizm, dlatego też wiem na co mnie stać, czego jestem w stanie dokonać itp. Wiadomo, że porażki nie są fajne, ale są w to wpisane. Jak coś się nie uda czy wyjdzie inaczej to co wtedy? No nic, bo to tylko motywacja do dalszej pracy nad sobą. Ja na szczęście też się zaakceptowałam i robię to, co sprawia mi największą przyjemność i satysfakcję!Nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy wzorując się na jakichś obrazkach/zdjęciach dążą do czegoś identycznego, nie zważając na czynniki od nich niezależne. A one właśnie mogą stać sie przeszkodą w osiągnięciu 'wzorca' i wtedy przychodzi ogromny kryzys.

  6. hmy zgadzam się z tobą że róbmy wszystko z potrzeby serca,, ja naprzekład chce poprawić nogi i brzuch więc biegam ćwicze jego ale jak chce coś słodkiego to jem;p;p

  7. Oj, też się zgadzam i z Tobą i z komentarzami powyżej. I sama wiem, że do perfekcji i ideału nigdy nie dojdę, nawet nie mam takiego zamiaru. Chciałabym po prostu każdego dnia być ciut lepsza niż wczoraj. Nie od razu Rzym zbudowano – sama droga do 'ulepszenia siebie' w różnych dziedzinach może być równie pasjonująca! 🙂 Z lubieniem siebie i całkowitą akceptacją mam jednak problem, ale pracuję nad tym 🙂 I bardzo się cieszę i dziękuję, że poruszyłaś ten temat.

  8. Trudno mi powiedzieć ile blogów to chęć zwrócenia na siebie uwagi. Faktem dla mnie jest, że jeśli chce się zwrócić w ten sposób to jest to bardzo niebezpieczne i zagraża bezpośrednio życiu ludzkiemu. Zwłaszcza jak taka dziewczyna znajdzie poparcie w innych pro-ana.

  9. I tego trzeba się trzymać. Ta droga właśnie jest tak ważna, bo to ona wyzwala zmianę. Osiągnięcie celu jest jakby końcem wszystkiego. Daje radochę i pawer, ale z perspektywy czasu to własnie praca nad sobą była tym co najbardziej satysfakcjonowała. A akceptacja? Spróbuj sobie po prostu postanowić, że trzeba się akceptować i już! To najłatwiejsza i zarazm najtrudniejsza droga.

  10. Niestety mama tych kobiet wie o tym. I jeszcze większe niestety, bo nadal nie potrafi patrzeć na nie okiem wyrozumiałej matki. Krytykuje za brak makijażu, źle umalowane paznokcie, brzydką koszulkę i milion innych powodów. Szczęście natomiast, że ta anorektyczna znalazła mężczyznę, który pomaga jej to wszystko przezwyciężyć i jest na dobrej drodze by się to stało.Ja też sobie nie wyobrażam bycia idealną i obudzenia się z myślą "Nic nie musze robić". Przecież to właśnie to robienie jest takie fajne 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s