Wyzwanie tygodnia # 5 + piosenka tygodnia :)

Dzisiaj szybki wpis. Wyzwanie tygodnia to ZRÓB COŚ NOWEGO. To może być ugotowanie czegoś, pójście w nowe miejsce, kupienie czegoś nowego, spróbowanie jakiejś rzeczy/czynności, której do tej pory się nie próbowało. I wsio 🙂 Zdam relację po zakończeniu. A czemu takie wyzwanie tym razem? Po pierwsze dlatego, że mam TE dni i aktywność fizyczna niestety jest mniejsza i nieco boląca. W TE dni bowiem bolą mnie plecy i naprawdę trudno ćwiczyć z bólem. Po drugie chciałam, aby to było coś przyjemnego. A żeby nie było sucho tak to mam dla Was piosenkę, która siedzi mi w głowie non stop i którą nucę 🙂 Co mogę powiedzieć więcej? Chłopaki mają dystans do siebie i świata. 🙂 Ubawiłam się 🙂 Kto zna szychy blogosfery to można je tam również zobaczyć 🙂

* edit: coś nowego mam zrobić codziennie czyli 7 razy 🙂

Poniedziałkowy wieczór idealny?

Blog z kategorii lifestyle? Tak jest! Raczę Was dzisiaj właśnie takim moim wieczornym lifestyl’em. 
Tydzień zaczął się iście cudownie 🙂 Oprócz tego, że dzisiaj wraz z przyjaciółką uśmiałam się do utraty tchu, skończyłam wcześniej pracę i zrobiłam zakupy to ugotowałam również zupę krem z kalafiora z migdałami 🙂 Pierwszy raz w życiu 🙂 Pychooooottttttttaaaaaaaaaa 🙂 Spałaszowałam na kolację 🙂 A teraz słucham ROXY.FM i audycji Pablopavo Tramwaj z Pragi

źródło
źródło

Praga to dzielnica Warszawy, w której mieszka Pablopavo. A kto to taki? Cholernie utalentowany gość, grający na polskiej scenie muzycznej głównie raggamuffin (ragga) czyli takie energetyczne reggae 🙂 Nawijaczem jest w najbardziej rozpoznawalnej i najlepszej w tej chwili kapeli ragga w Polsce. Kapela nazywa się „Vavamuffin” i pałam do nich miłością wielką i niekończącą się. Nie wiem na ilu koncertach byłam. Nie zliczę. A Pablopavo? Cóż to też jest niekończąca się miłość i zachwyt nad tym jak się rozwinął, jak stara się wsadzać swoje 3 grosze w rozwój kultury w Polsce, pisze świetne teksty, nawija z prędkością tysiąca słów na minutę, wszechstronny muzycznie i do tego jest cholernie inteligentny, szarmancki i uprzejmy. Wiem, bo go poznałam i miałam okazję rozmawiać. :))))  Kiedyś o nim więcej napiszę, no bo czemu niby nie? 

I tak sobie słucham muzyki. Rozpływam się. By potem zrobić ćwiczenia i na koniec dnia położyć się do łóżka z książką. Zdaje się bowiem, że odkryłam perełkę 😉 Na dniach chciałabym też wreszcie napisać Wam o mojej diecie. Chociaż nie ukrywam, że miałam w planach uruchomienie cyklu postów o zespole policystycznych jajników. Nadal czeka też na mnie dokończenie kwestii witaminy C i jej megadawek. Dostrzegam też potrzebę uświadomienia niektórych o źródłach określonych makroskładnikach: białko, tłuszcz, węglowodany w produktach spożywczych. Wszystko jednak po kolei. Jakoś muszę to w sensowną całość ułożyć. 🙂

A na koniec pojedziemy z Pablopavo i jego różnorodnością muzyczną. Aaaa i błagam Was przesłuchajcie 3 kawałka z kolei czyli „Stój głuptasie” z repertuaru Earl Jacob’a :)))) Nie da się nie uśmiechać 🙂
 
Technikę gęby to mojej przyjaciółki dzieci uwielbiają :)))) Włączają i nawijają 🙂  To ten kawałek poniżej.

TAG: Weight Loss Confession cz.2

Zapraszam na drugą część TAGU

#2

  1. Czy kiedykolwiek stosowałaś diety (np. kopenhaska, 1000kcal itd.)? Kopenhaskiej nie, ale inne owszem.
  2. Czy kiedykolwiek stosowałaś suplementy / wspomagacze odchudzania? Jak byłam nastolatką to jakiś ananasowy suplement kupiłam i nie stosowałam właściwie, bo zapominałam. 😉 Pewnie dlatego, że ukrywałam go pod stertą różnych rzeczy w dużej szufladzie, żeby nikt nie odnalazł. Obecnie biorę l-karnitynę przed ćwiczeniami (o ile pamiętam). 
  3. W jaki sposób chcesz dojść do wymarzonej wagi? Czy masz plan odżywiana / ćwiczeń, którego będziesz się trzymać? Wszystko ewoluuje choć plany oczywiście są. Nie mniej jednak staram się być elastyczna i dostosowywać wszystko do możliwości z jakimi się stykam. 
  4. Jaki wpływ miało na Ciebie założenie bloga? Czy blog okazał się pomocny w procesie odchudzania? Cóż, bloguję miesiąc więc trudno powiedzieć coś więcej niż tyle, że się w to wkręciłam. Mam swoje miejsce, którym ja zarządzam, które jest odzwierciedleniem moich działań, myśli, ale też nie pozostaje zamknięte, bo jest możliwość interakcji z innymi. Założenie tego bloga na pewno było strzałem w 10! Mam nadzieję, że takim pozostanie na długo, długo, długo… 🙂
  5. Wstaw zdjęcie swojej thinspiracji/fitspiracji i napisz, co najbardziej Ci się w niej podoba. Cóż ja chyba nie mam takiej. Po pierwsze dlatego, że gdzieś głęboko mam przeświadczenie, że obraz siebie i pewne podejście do wielu spraw zmienia się szybciej niż myślimy. Dziś mogłabym myśleć i inspirować się fitinspiracją na siłowni, a za 3 miesiące może najbardziej będzie przemawiał do mnie obrazek biegającej kobiety po lesie. Po drugie nie chcę tworzyć i utrwalać w swojej głowie czegoś co być może nie jest w moim zasięgu. Chcę tworzyć i pielęgnować własny obraz, całkowicie zgodny w moimi poglądami, a przy okazji realistyczny. Poznając swoje ciało i ćwicząc oraz uzdrawiając je będę wiedziała w jakim kierunku podążać. Nie widzę sensu w inspirowaniu się wyglądem innej kobiety, która być może na siłowni spędziła już kilka dobrych lat i może się zafiksowała, że MUSI mieć takie a takie ramiona, brzuch taki a taki, a pupę jeszcze jakąś. Wolę życie, realność swoich postępów i możliwości, które będę podążały za mną i moim zmieniającym się ciałem oraz umysłem.  😉
  6. Twoje motto / hasło, które motywuje Cię do działania. Trudno byłoby mi wybrać jedno. Myślę jednak, że moim mottem mogłaby być taka własna refleksja: „Wszystko co potrzebne do osiągnięcia celu masz w sobie. Zrób wszystko, aby to odkryć, a po odkryciu nigdy nie zgubić. I choć nie będzie to zadanie łatwe to na pewno warte starań. Uczyni Cię silniejszą, bardziej świadomą, zadowoloną z siebie i rozbudzi pragnienie rozwoju i dawania z siebie jeszcze więcej. Nic bowiem nie smakuje tak dobrze jak zadowolenie z siebie„.
  7. Czy osoby w Twoim otoczeniu wiedzą, że się odchudzasz/chcesz schudnąć? Czy Cię wspierają?
    Tak. Są osoby, które wiedzą i wspierają lub się w to angażują, a są takie, które po prostu to akceptują i mi w tym nie przeszkadzają 🙂
  8. Czy miewasz napady niepohamowanego obżarstwa/ ciągi, w których jesz bardzo dużo niezdrowych rzeczy? Jeśli tak – jak myślisz, dlaczego się tak dzieje? Zdarzało mi się to często dopóki nie zaczęłam walczyć z emocjonalnym jedzeniem. Dzisiaj już mi się to nie przydarza raczej.
  9. Co jesz zazwyczaj (gdy się nie odchudzasz) ? To samo co na diecie. Odżywiam się po prostu zdrowo od dłuższego już czasu. Choć może kiedyś częściej pozwalałam sobie na odstępstwa i jadłam późno w nocy, więcej, czasem również bardzo niezdrowe rzeczy typu zupki chińskie.
  10. Z czego najtrudniej jest Ci zrezygnować będąc na diecie? Czego najbardziej Ci wtedy brakuje? Zdecydowanie węglowodanów prostych w postaci owoców bądź czegoś słodkiego.
  11. Jaka jest Twoja największa słabość jeśli chodzi o jedzenie? Słodkości.
  12. Co najbardziej podoba Ci się w procesie odchudzania? To jak zmienia się moje samopoczucie psychiczne i fakt, że dzięki niemu rozwija się moje ciało powolutku. Najważniejsze jednak są trwałe zmiany, które mam nadzieję pozwolą stać mi się bardziej zadowoloną z siebie chociażby przez fakt wyrobienia sobie prozdrowotnych nawyków i kształtowanie charakteru. Dążę do tego by być bardziej zdyscyplinowana, obowiązkowa, poukładana 🙂
  13. Czy wspomagasz dietę ćwiczeniami? Jeśli tak – jak często ćwiczysz i jakie ćwiczenia są Twoimi ulubionymi? W tej chwili wykonuję 30 days shred Jillian Michales, Ab transformation Bob’a Harpera, twistuję i staram się wychodzić maszerować. Dodatkowo chcę chodzić na zumbę i basen po 2 razy w tygodniu.
  14. Jakie jest twoje nastawienie do odchudzania? Czy wierzysz, że Ci się uda? Ja mam pewność, że się uda 🙂

Rozmyślenia? Tak! Bo za tym blogiem stoi osoba.

Nadeszła jesień. Wiatr zdmuchuje kolorowe liście z drzew. Za oknem mleczna mgła już dawno zamieniła się w ciemność, którą rozświetlają uliczne latarnie i słońce schowało się za horyzontem. Śpi. W ręku mam kubek herbaty owocowej, która herbatą nie jest, ale w Polsce się tak mawia i mi to właściwie pasuje. Niech sobie zostanie. Czytam „Zwierciadło”. Jest wywiad z Jandą, której dziennik od czasu do czasu podczytuję i Dorociński, którego uwielbiam, a na samym końcu dodatek „Piękno w zdrowiu”. I tak sobie myślę, że koniecznie do teatru powinnam się wybrać, bo nie byłam od czasów zapewne podstawówki. Wstyd. Albo i nie. Obiecując sobie, że tak, koniecznie, odłożę pieniądze i pójdę zobaczyć jak Janda gra  „Shirley Valentine”, a o Danucie Wałęsie w wywiadzie mówi tak pięknie, że też byłoby cudnie zobaczyć. Chyba tęsknię za czymś czego nie znam. Znacie ten stan? Czuję tęsknotę za teatrem. Nie, że chciałabym jak mawiają „iść i się ukulturalnić” czy „iść się odchamić”. Nie, nie. Taka potrzeba się we mnie jakiś czas temu zrodziła. Gdzieś tam głęboko czuję, że teatr jest taki prawdziwy, a w świecie tak mało prawdziwości jest. Nie żebym jej nie dostrzegała. Dostrzegam i doświadczam. Tylko z teatrem jakoś inaczej czuję. Wychodzą na scenę ludzie z krwi i kości, którzy prawdziwie wcielają się w kogoś. I choć ten ktoś nie jest prawdziwy to oni go takim czynią w oczach widza. I człowiek się wzrusza. Ja w ogóle lubię się wzruszać. Tak chyba do przesady, bo reklama mnie może wzruszyć, cytat gdzieś przeczytany, wywiad, książka, a muzyka? Ta potrafi zamienić mnie w dreszcz i choć rzadko to robię to lubię się położyć przy świetle świec lub w ciemności i słuchać, słuchać, słuchać…
Nie wyobrażam sobie zupełnie życia bez dźwięków. Bez tych wszystkich artystów, którzy mają znaczenie. Tak. Lubię takie momenty kiedy jestem sama i słucham albo czytam. To cudowne chwile spokoju, relaksu, moich myśli. A jak czytam? To przecież nie tylko książki i nie tylko gdzieś tam w komunikacji miejskiej, bo inaczej brak czasu. Też w domu. Na spokojnie, z refleksją. I dzisiaj polecam Wam listopadowe „Zwierciadło”, bo jest warte tych 8,90 zł. A jak kiedyś zobaczycie gdzieś „Sztukę życia” czyli wydania specjalne Polityki to kupcie koniecznie, bo tam człowiek się liczy i to co ma do powiedzenia. Ludzie są cudowni, niepowtarzalni, inspirujący i warto się na nich otwierać zwłaszcza wtedy gdy są starsi, więcej przeżyli i ich doświadczenie zawsze powinno być dla nas bezcenne.

Nie będę jednak niesprawiedliwa. Młodzi też są piękni i ciekawi. Aktywni. Tak jak Berenika Różańska. 25-latka, która ratuje dziedzictwo muzyczne Indii, albo młoda Birdy, która daje światu emocje, prawdę i ogromną wrażliwość lub Selah Sue z niesamowitym głosem, stylem, wrażliwością, a jednocześnie pazurem? I jak tu się nie wzruszać? Jak? Janda też się na pewno wzrusza, może płacze,a może wścieka, bo tak pisze dzisiaj w swoim dzienniku „Nie żyje Przemek Gintrowski. Moje piosenki Na zakręcie, Czarne perfumy, Judyta, to jego muzyka…to także muzyka do filmów Matka królów, Tato…i wiele, wiele innych utworów.  Szlag by trafił!”.
Na koniec po prostu posłuchajcie tego, by nie przejść obojętnie wobec piękna, prostoty i prawdy.

Ludzie są niesamowici.

Wisienki tygodnia #1

W głowie zaświtał mi pewien pomysł. Najczęściej gdy zobaczę, przeczytam coś interesującego mam ogromną ochotę podzielić się tym na blogu. Niestety problem pojawia się z odpowiednią ilością czasu oraz ewentualnością mnogości wpisów. Tego chciałabym uniknąć. Stwierdziłam więc, że mogę się dzielić tymi „cukierkami” raz na tydzień. Projekt ten nazwałam „Wisienki tygodnia”, kojarzą mi się bowiem z wisienkami na torcie. Te natomiast są dopełnieniem jego smakowitości. Może pokrętna moja logika, ale spodobało mi się to w kontekście rzeczy ciekawych, które mogą Was zainspirować, okazać się pomocne bądź po prostu ciekawe 😉 I takim sposobem wychodzę dzisiaj do Was z pierwszym tego typu wpisem na blogu. Jutro zaś 2 część TAG-u 🙂 


1. Jak wiele razy macie wątpliwości co do kolejnej teorii zdrowotnej zasłyszanej gdzieś od znajomych czy przeczytanej w internecie? Macie mętlik w głowie? Naprzeciw mitom dotyczącym zdrowia wychodzą Pogromcy mitów medycznych. Serwis się rozwija, ale wg mnie warto go monitorować. Zajrzyjcie 🙂

2. Jelitowy układ nerwowy? Brzmi niedorzecznie? Ano niekoniecznie. Jakiś czas temu niedorzecznie brzmiał również termin układu odpornościowego związanego z ze śluzówką jelita. Tymczasem teraz wiemy, że to nie bujdy na resorach. Więcej o tym w bardzo ciekawym artykule tutaj.

3. Na portalu WebMD mamy kilka darmowych plików pdf dzięki, którym możemy prowadzić dzienniczek odchudzania oraz wydrukować portfelową i lodówkową wersję porcji danych produktów porównywanych do przedmiotów, których wielkość łatwo sobie wyobrazić. Znajdziecie je klikając na linki poniżej. Zdecydowanie przemawiają do wyobraźni i pozwalają kontrolować swoje żywieniowe poczynania. 🙂




Portion control and size guide (kontrola porcji – wersja na lodówkę)

4. Wspomniany wyżej portal WebMD oferuje również bardzo ciekawe narzędzie nazwane Personal Diet Evaluator czyli roboczo można powiedzieć narzędzie oceniające naszą dietę, nasze cele i obecne spojrzenie na odchudzanie. Znaleźć go można tutaj. Po około 5 minutach odpowiadania na pytania i obejrzenia kilku krótkich filmików dostajemy dosyć obszerny opis analizy naszych odpowiedzi wraz ze wskazówkami. Byłam zdziwiona szczerze obszernością wyniku. Aby zrobić test nie trzeba się rejestrować. Wadą dla niektórych może być fakt, że wszystko jest po angielsku.

5. Białko zwierzęce w diecie. Hmmmm…. wiele osób wybiera kurczaka i najczęściej spożywa na góra 5-10 sposobów (tak przynajmniej wynika z moich obserwacji). A może tak 100 innych dróg przyrządzenia czegoś zdrowego i smacznego z kurczaka bądź indyka? Zerknijcie tutaj i spróbujcie. Smacznego 🙂

6. Chcecie się motywować na co dzień? Macie motywacyjne tablice, zeszyty, teczki? A może pulpit? Sentencja Eleanor Roosevelt w pliku pdf gotowym do druku pod tym linkiem czeka na Was. 🙂

To już wszystko w tym tygodniu. Mam nadzieję, że coś przydatnego lub interesującego znajdziecie. :))))